|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
|
|||
![]() |
Nie chcą owoców w szkole
Jak pisze "Gazeta Wyborcza Częstochowa" dzieci z najmłodszych klas będą dostawać za darmo zestawy warzywno-owocowe. Tyle, że do programu dotowanego przez Unię zgłosiła się zaledwie co trzecia szkoła.
Ministerstwa Zdrowia, Edukacji Narodowej wraz z Agencją Rynku Rolnego zdobyły unijną dotację na program: "Owoce w szkole".
Zakłada on, że każdy maluch otrzyma podczas zajęć zestaw warzywno-owocowy: jabłko, gruszkę lub truskawki w połączeniu z ogórkiem, rzodkiewką lub czerwoną papryką.
Ewentualnie mogą być soki owocowe lub warzywne. Wszystko podane w takiej formie, aby były od razu gotowe do zjedzenia. Zestawy są skompletowane według wytycznych podanych na stronie ARR.
W sumie na ten rok szkolny przewidziano 12 mln euro dla wszystkich polskich uczniów z klas I-III. Warunkiem było zgłoszenie się do projektu:
- No i właściwe wypełnienie wniosku - mówi Tomasz Żabiński, szef katowickiego oddziału ARR. - Jeszcze nie wiem, ile szkół weźmie w nim udział, bo termin zgłoszenia upływał w ub. piątek, a liczyć się będzie data stempla pocztowego. Na razie mamy ok. 600 formularzy z całego województwa.
Żabiński, podając tę liczbę, uważa, że program powinien cieszyć się dużo większym zainteresowaniem, bo poza edukacyjną funkcją zmiany nawyków żywieniowych może ograniczyć otyłość wśród najmłodszych: - Chodzi tu o przysłowiowe chipsy, które królują w szkołach – podkreśla.
Dyrektorzy szkół podstawowych mają podzielone zdania o programie: - Jestem absolutnie "za", dlatego złożyliśmy swój akces - mówi Maria Kurek z SP 20 na Rakowie.
- Z obserwacji tego, co się dzieje na stołówce szkolnej, wiem, że często dzieci nie są przyzwyczajone do jedzenia warzyw czy owoców.
Zresztą pracujemy w biednej dzielnicy, gdzie tych produktów nie traktuje się jako podstawy żywienia. Tym bardziej podanie uczniom zestawów zdrowej żywności będzie bardzo cenne.
W podobnym tonie wypowiada się Anna Dymek z SP 38 z ul. Sikorskiego, szkoły, która na czas rocznego remontu dzieli budynki szkolne z Gimnazjum nr 12 przy ul. Okólnej, również chętnej do udziału w programie:
- Nie widzę żadnych minusów - stwierdza. - Niech mi ktoś powie, co może być złego w tym, że dzieci w szkole dostaną witaminy, i to za darmo?
Są jednak i inne opinie na ten temat: - Nie mam pewności, jaka będzie jakość tych produktów i czy w większości nie zapełnią one naszych śmietników - uważa inny z dyrektorów podstawówek.
- Program ma trwać przez kilka lat, więc jeszcze rozważymy z radą pedagogiczną i rodzicami, czy wziąć w nim udział.
Z projektu "Owoce w szkole" cieszy się Marcin Maranda, częstochowski radny, który przed kilkoma miesiącami rozpoczął bój przeciwko złemu żywieniu w szkołach, a głównie chipsom.
Próbował forsować zakaz sprzedaży przetworzonych produktów i fast foodów w sklepikach, ale zderzył się z murem niezrozumienia wśród kolegów radnych.
Po kolejnych wnioskach składanych przed radą miasta ustalono, że zostanie powołany zespół mający ocenić zagrożenia i rozpocząć akcje edukacyjne dotyczące zdrowego odżywiania:
- "Chipsolodzy", takie określenie dla naszego zespołu słyszałem z ust złośliwych kolegów - relacjonuje Maranda. - Teraz moja inicjatywa zdobyła bardzo silnego partnera i wsparcie rządowe.
Rada "chipsologów" ma ustalić nowy plan działania. Najpierw określi, jakie programy dotyczące zdrowego trybu życia już funkcjonują w naszych szkołach i jakie działania edukacyjne są prowadzone.
Z drugiej strony zespół sprawdzi, co jest sprzedawane w sklepikach, i których szkół to dotyczy: - Mimo wszystko postaramy się wyeliminować niezdrowe jedzenie ze szkół - podkreśla radny.
źródło: esculap.pl
Data dodania: 2009-09-24 10:19:20
Data modyfikacji: 2009-11-25 10:55:19
KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
![]()
|
||||||
|
||||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
||||||||