|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
|
||||
![]() |
Szkolenie w Narodowym Centrum Pielęgniarstwa w Brnie
W polskich szpitalach nadal ogromnie trudno wdrożyć w życie standardy komunikowania się z pacjentami, ich rodzinami oraz współpracownikami.
Dlatego standard komunikowania się w pielęgniarstwie zaprezentowany przez Janę Korandovą, naczelną pielęgniarkę Instytutu Reumatologii w Pradze, był dla mnie zaskoczeniem.
I to nie tylko z powodu jego uzasadnienia (patrz TUTAJ), ale także z powodu samego zastosowania w praktyce.
Obserwując różne podejście polskich i czeskich profesjonalistów, zaczynam się domyślać, z czego wynika różnica.
Obawiam się, że mają tu niemałe znaczenie nasze trudności z budowaniem osobistego wizerunku zawodowego, a tym bardziej – z kreowaniem wizerunku pielęgniarstwa.
Potwierdzenie moich przypuszczeń zacznie nabierać rumieńców w kolejnych spotkaniach z pracownikami czeskich zakładów opieki zdrowotnej.
Po naukę do Brna
Miał się on odbyć w październiku tego samego roku w Brnie (Republika Czeska).
Mój udział w przygotowaniach do tego kursu polegał na tłumaczeniu materiałów dydaktycznych na język polski, przygotowaniu się do symultanicznego tłumaczenia bieżącego toku zajęć oraz opiece nad polską grupą uczestników.
Do chwili rozpoczęcia szkolenia prowadziliśmy intensywną korespondencję, wymianę koniecznej dokumentacji po czesku i załatwialiśmy wszelkie formalności związane z wyjazdem do Brna. Ustalaliśmy również warunki przyjazdu Jany Korandovej do Polski.
Jana, jako pielęgniarka-ekspert EULAR (Europejska Liga Przeciwreumatyczna), twórczyni czeskiego pielęgniarstwa reumatologicznego i szkoleniowiec, zgodziła się poprowadzić zajęcia dla polskich pielęgniarek reumatologicznych już w tym roku.
W tym przedsięwzięciu chodzi głównie o to, aby – pokonując bariery językowe w kontaktach z Europejską Ligą Przeciwreumatyczną – zyskać dostęp do najnowszych rozwiązań w dziedzinie pielęgniarstwa reumatologicznego.
Zdaniem Jany Korandovej jest on znacznie ograniczony w nowych krajach członkowskich Unii Europejskiej głównie z powodu bariery finansowej no i językowej.
Patronat merytoryczny EULAR
Od 2008 r. prowadzone są dla nauczycieli pielęgniarstwa specjalistyczne kursy, których celem jest przygotowanie do pracy w zakresie pielęgniarstwa reumatologicznego już w kształceniu przeddyplomowym.
W pierwszym kursie z tego cyklu, który odbył się w Leiden (Holandia), uczestniczyła właśnie Jana Korandova.
Pracując od wielu lat w strukturach EULAR, zauważyła, że w kongresach i szkoleniach reumatologicznych nie uczestniczą pielęgniarki z Europy Środkowo-Wschodniej.
Dlatego zdecydowała się zaprojektować i zorganizować edycję kursu dla nauczycieli w językach narodowych.
Pierwsze takie szkolenie w dziejach EULAR zostało zaplanowane na październik 2009 r. w Narodowym Centrum Pielęgniarstwa i Nielekarskich Specjalności Medycznych w Brnie.
Głównym organizatorem był Instytut Reumatologii w Pradze, a nadzór merytoryczny sprawował EULAR.
Brneńskie centrum jest najstarszą (działa od 1960 r.) i największą placówką kształcenia podyplomowego w Czechach.
Prowadzi specjalizacje, kursy specjalistyczne i kwalifikacyjne dla pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, ergoterapeutów, fizjoterapeutów i innych specjalistów nie będących lekarzami.
Ma swoją własną bazę dydaktyczną w siedzibie centrum oraz w klinikach szpitali uniwersyteckich w Brnie i innych ośrodkach na terenie Republiki Czeskiej.
Samo centrum jest wielkim kompleksem, pełniącym funkcje dydaktyczne, hotelowe i restauracyjne. Zlokalizowane jest na jednym z wielu wzgórz, z którego rozpościera się piękny widok na Brno.
Lingwistyczne kłopoty
Wymagało ono koordynacji działania wielu instytucji i osób nie tylko w Czechach, ale także w Holandii, Wielkiej Brytanii i w Polsce (organizacją wyjazdu polskiej grupy uczestników zajmował się Zakład Zintegrowanej Opieki Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku).
Wiele obaw organizatorów budziła mieszanka językowa, jaką stanowili słuchacze i wykładowcy kursu.
Językami wykładowymi były angielski i czeski, a słuchaczami – nauczyciele pielęgniarstwa, fizjoterapii i ergoterapii z Czech, Polski i Słowacji. Wykładowcy przyjechali z Holandii i z Czech.
W sumie uczestnicy posługiwali się pięcioma językami: angielskim, czeskim, holenderskim, polskim i słowackim. Aby mogli się ze sobą porozumieć, należało kurs wyjątkowo starannie przygotować.
Materiały dydaktyczne zostały sporządzone w językach angielskim i czeskim, a dla grupy polskiej dodatkowo po polsku.
Jana Korandova wyjaśniła, że nie ma potrzeby tłumaczenia ich na słowacki, ponieważ średnie pokolenie Słowaków i Czechów zna oba języki (w byłej Czechosłowacji oba były językami urzędowymi na całym terytorium federacji).
Szkolenie „Učime učitele aneb Teach the teachers course” odbyło się w dniach 16–19 października 2009 r.
W grupie polskiej byli nauczyciele pielęgniarstwa Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku: dr Halina Doroszkiewicz (Klinika Geriatrii), mgr Wiesława Mojsa (Zakład Medycyny Rodzinnej i Pielęgniarstwa Środowiskowego), mgr Wojciech Nyklewicz i dr Matylda Sierakowska (oboje z Zakładu Zintegrowanej Opieki Medycznej).
Hotel dla kursantów
Pierwsze wrażenie: przestronne korytarze i niesamowita cisza. Byliśmy przekonani, że jesteśmy jedynymi gośćmi w budynku.
Ale rano okazało się, że w hotelu jest mnóstwo kursantów, którzy ożywili to miejsce we wczesnych godzinach porannych, przygotowując się do pracowitego dnia.
Tak było każdego dnia podczas pobytu w Brnie – cisza po południu, wieczorem i w nocy, a z rana wielki gwar, szumiąca woda w łazienkach, ożywione rozmowy.
Czesi są niezwykle zdyscyplinowani, punktualni i uprzejmi. Przy każdej okazji używają zwrotów grzecznościowych, pozdrawiają nieznajomych na hotelowym korytarzu, w stołówce czy w budynku dydaktycznym.
Jest to miłe, ale dla Polaków zaskakujące. Warto szybko przestawić się na czeskie zwyczaje kulturowe, by nie być odbieranym jako osoba źle wychowana.
Gdy nasi czescy sąsiedzi z hotelu zorientowali się, że jesteśmy cudzoziemcami, pozdrawiali nas po angielsku.
Na każdym piętrze części hotelowej znajduje się przestronny hall z salą wypoczynkową. Można tu posiedzieć i porozmawiać lub poczytać gazetę.
Czteropiętrowy hotel dysponuje jedno- i dwuosobowymi pokojami. Wszystkie mają własne węzły sanitarne, obszerne balkony i są wyposażone w telewizor i wewnętrzny radiowęzeł.
Na każdym piętrze znajduje się kuchnia z kuchenką mikrofalową, w której można przygotować posiłek. Na drzwiach kuchni widnieje napis informujący, że kuchnia czynna jest codziennie od godziny 6 do 22.
O tym, że nie są to słowa rzucane na wiatr, mogłem przekonać się parę minut po godzi. 10 wieczorem, gdy moja herbata została zamknięta na klucz. Nie ma co narzekać – rano miałem gotową herbatkę.
Każdego poranka w budynku restauracyjnym było pełno ludzi. Wielka samoobsługowa stołówka przypominała minioną epokę, ale był to najlepszy sposób na obsłużenie tylu gości.
Tuż przed godz. 8 robiło się nagle pusto.
Wszyscy uczestnicy kursu przechodzili do przestronnego nowoczesnego audytorium w budynku dydaktycznym, na którego trzech piętrach znajdują się jeszcze specjalistyczne pracownie, sale ćwiczeń i seminaryjne oraz duże sale wykładowe.
Cały kompleks budynków Narodowego Centrum Pielęgniarstwa w Brnie jest połączony systemem naziemnych i podziemnych łączników.
Na zajęcia można przychodzić w wygodnych kapciach i w swobodnym stroju. Wykładowcy też ubierają się podobnie do uczestników szkoleń.
Lecz gdyby ktoś zapragnął wprowadzić jakąś zmianę w swoim wyglądzie, to można skorzystać z salonu fryzjerskiego znajdującego się w podziemiach Centrum.
Zajęcia w praktyce
Przy okazji poprosiła wszystkich uczestników i wykładowców, aby aktywnie komunikowali się ze sobą mimo językowych barier.
„Jeśli zabraknie nam słów, to są jeszcze ręce, nogi i bogata mimika twarzy. Po prostu porozumiewajmy się ze sobą na różne sposoby. Starajmy się sobie pomagać, tłumacząc wszystko na różne języki”.
W dalszej części swojego wystąpienia zapoznała uczestników z działalnością EULAR.
Podczas trwania całego kursu tłumaczami symultanicznymi z języka angielskiego na czeski i odwrotnie byli Jana Korandova, lekarka dr Liliana Šedová i dr Jiří Štolfa (naczelny lekarz Instytutu Reumatologii w Pradze).
Cały kurs był prowadzony metodą warsztatową. Odbywały się krótkie wykłady, a po nich następowały ćwiczenia i praca w podgrupach.
Jeśli wykładowca mówił po angielsku, to wykład tłumaczony był na czeski. Jeśli wykładowca mówił po czesku, zawsze odbywało się tłumaczenie na angielski.
Ciekawostką jest to, że podczas wszystkich zajęć byli obecni wszyscy wykładowcy i tłumacze (w tym kierownictwo Instytutu Reumatologii w Pradze) – niezależnie od tego, czy w danej części zajęć mieli jakieś zadanie czy nie.
Dzięki temu aktywnie uczestniczyli w procesie grupowego kształcenia. Taki standard komunikowania się z grupą kursantów jest wyrazem szacunku dla nich.
Dzięki takim zasadom uczestnictwa i organizacji warsztatu uczestnicy w pracy grupowej mogą swobodnie odwoływać się do doświadczeń z innej sesji i wszyscy są zorientowani w temacie.
Zajęcia odbywały się w dwóch turach: przedpołudniowej i popołudniowej.
A wieczorem organizatorzy zaprosili wszystkich na wieczorek zapoznawczy do jednej z brneńskich restauracji, gdzie przy muzyce i specjałach czeskiej kuchni można było porozmawiać na tematy zawodowe i prywatne.
Towarzyskie spotkanie przy wspólnym stole, a zwłaszcza upodobanie Czechów i Słowaków do wesołej zabawy, pozwoliły pokonać wiele barier. Zdecydowanie ułatwiło to pracę warsztatową w kolejnych dniach kursu.
Data dodania: 2010-06-29 15:05:48
KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
![]()
|
|||||||
|
|||||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
|||||||||