szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 10.01.2011

W najnowszym numerze
W najnowszym numerze
REKLAMA
szukaj

Czym jest dla mnie pielęgniarstwo (a czym nie jest)?

 Oto bardzo osobiste, wręcz intymne spojrzenie na pielęgniarstwo doświadczonych pielęgniarek, które spróbowały odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Jest ono wciąż aktualne, choć minęło ponad sto lat od chwili, kiedy po raz pierwszy zadała je Florencja Nightingale.

 
Długoletnia praca w zawodzie pielęgniarki daje możliwość dotknięcia wielu sfer i odcieni życia. Wielu więcej niż w innych profesjach. Dla pielęgniarki, która pracuje w szpitalu od kilkunastu lat z pewnością nie jest to obojętne. Jest to przecież zawód wybierany najczęściej z silnej potrzeby wewnętrznej, często także pod wpływem różnych doświadczeń życiowych. Może być ona zarówno źródłem poczucia spełnienia, jak i klęski.
 
Słowo kluczowe: pielęgniarstwo
150 lat temu Florencja Nightingale w swoich „Uwagach o pielęgniarstwie” próbowała wyjaśnić, czym jest dla niej ten zawód. Jej refleksje były dla mnie inspirujące, o to samo zapytałam więc moje koleżanki pielęgniarki. Ich odpowiedzi są tak różne, jak różne są osobowości kobiet, które zechciały ich udzielić. Jedne lakoniczne, zdyscyplinowane, w punktach. Inne wzruszały, budziły we mnie emocje, które sama przeżywałam, pracując na szpitalnym oddziale.
 
Były również takie, w których słychać wołanie o wsparcie. Żadne nie pozostały obojętne. Tak jak pielęgniarstwo nie może być obojętne pielęgniarce, bo ten zawód wypełnia całe życie. Nawet jeśli pierwsze wyobrażenia o nim zawierały jedynie wizję białego fartuszka, czepka i uroczego „bycia” pośród pacjentów.
 
„Pielęgniarka – kobieta w nieskazitelnie białym, wykrochmalonym fartuszku, której głowę zdobi czepek, wdzięcznie poruszająca się między szpitalnymi łóżkami. Takie wyobrażenie o pielęgniarstwie miała piętnastoletnia dziewczyna, wybierając zawód. (…) Dbała o perfekcyjne zasłanie łóżka, higienę swoich pacjentów, fachowość w wykonywaniu zabiegów, a potem z ulgą opuszczała szpitalny oddział, wracając do normalnego życia…”. 
 
„Na początku była to fascynacja pięknym strojem i czepkiem, o którym marzyłam chyba najbardziej. Nie wnikałam w głębszy wymiar tego pięknego zawodu”. 
„Kilka moich koleżanek wybierało się do liceum medycznego, poszłam i ja. Jestem więc pielęgniarką z przypadku. Powołanie odnalazłam później. Dziś, po osiemnastu latach pracy zawodowej, nie wyobrażam sobie bycia kimś innym”.
 
Ta sama konkluzja pojawia się w innych wypowiedziach. Pielęgniarstwo to styl bycia i życia. Tajemnica tkwi zapewne w tym, że stale przynosi coś nowego. Pielęgniarka z dwudziestosześcioletnim stażem pisze: „Pielęgniarstwo jest dla mnie dziedziną życia, którą ciągle odkrywam”. Taka świeżość, zdolność obserwacji, umiejętność analizy, ciągła ciekawość sprawia, że dla każdej pielęgniarki jest możliwe ciągłe odkrywanie pielęgniarstwa. Jest ono także ciągłym sprawdzaniem siebie, „kuźnią charakterów”, egzaminem, który koniecznie trzeba ciągle zdawać na piątkę, ustawicznym rozwojem, zmaganiem się ze swymi słabościami.
 
Wyobrażenie kontra rzeczywistość 
Nasuwa się pytanie o problem wypalenia zawodowego, który jest przecież poważnym zagrożeniem dla osób wykonujących zawody „pomocowe”, „sensotwórcze”– jak określił to Kazimierz Obuchowski w pracy „Przez galaktykę potrzeb. Psychologia dążeń ludzkich”. Christina Maslach zdefiniowała wypalenie zawodowe jako: „Psychologiczny zespół wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji oraz obniżonego poczucia dokonań osobistych, które może wystąpić u osób pracujących z innymi ludźmi w pewien określony sposób” (Wypalenie zawodowe. Przyczyny i zapobieganie pod red. H. Sęka).
 
Wyniki badań z zastosowaniem Maslach Burnout Inventory wykazują, że najistotniejszy element wypalenia zawodowego pielęgniarek stanowi zawsze wyczerpanie emocjonalne. Depersonalizacja osiąga zwykle niskie poziomy. Pielęgniarki mają często dość wysokie poczucie osiągnięć osobistych. Badania prowadzone za pomocą kwestionariusza AVEM wykazują, że prezentują w pracy najczęściej typy zachowania A – ryzyka i B – wypalony. Osoby prezentujące zachowania typu A są mocno zaangażowane zawodowo, nadają pracy duże znaczenie, są perfekcyjne i nie potrafią zachować dystansu w stosunku do obowiązków zawodowych.
 
Osoby prezentujące zachowania typu B – wypalony nadają pracy małe znaczenie, nie radzą sobie ze stresem, nie potrafią zachować dystansu w stosunku do obowiązków zawodowych, łatwo rezygnują i mają słabą równowagę wewnętrzną (pisze o tym A. Andruszkiewicz w pracy doktorskiej „Poczucie koherencji pielęgniarek, a wzór zachowań związanych z pracą”, AM im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy). Analiza wypowiedzi pielęgniarek zdaje się potwierdzać, że jeśli pojawia się „skarga”, rozgoryczenie, to są one związane z negatywną weryfikacją własnego obrazu pielęgniarstwa.
 
„Idąc do szkoły pielęgniarskiej, byłam pełna optymizmu i wiary w to, że ten zawód da mi spełnienie. Wierzyłam, że jestem w stanie, choć w niewielkim stopniu przywrócić chorym ludziom wiarę w życie. Praca z chorym człowiekiem, odpowiedzialność, bycie członkiem zespołu terapeutycznego – jakie to było poważne i ważne! Rzeczywistość okazała się inna. Czar prysnął. Pierwsze dyżury, oddział, 30 chorych, biurokracja, chaos, bieganina… Nie takiego pielęgniarstwa chciałam. To chyba nie mój świat – myślałam. Dopiero z czasem opracowałam sobie własną strategię działania…”.
 
„Czym jest dla mnie pielęgniarstwo? Zawodem niedocenianym przez ludzi. Powołaniem?! Marzeniem z dzieciństwa, które zweryfikowało życie. Nie do końca spełnieniem oczekiwań…”.
„Czas płynął, a ja zdawałam sobie sprawę, że nie mogę pielęgnować chorych tak, jak ja bym to widziała, ponieważ byłam podporządkowana lekarzowi, który określał stan pacjenta i decydował o jego potrzebach”.
 
Weryfikacja wyobrażeń, odważna konfrontacja, umiejętność rozwoju osobistego, korzystanie i dostępność pomocy i wsparcia, elastyczność oraz, niewątpliwie, cechy osobowościowe są tymi czynnikami, które pomimo długotrwałej pracy w trudnych warunkach nie dopuszczą do wypalenia.
Zawód jak żaden inny
 
O pracy pielęgniarki nie można powiedzieć jednego - że jest monotonna. Zaskakuje, wymaga gotowości, jasności umysłu i świadomości, że równie szybko można doznać w niej zarówno zwątpienia, jak wzniosłych uczuć.
 
Jedna z moich rozmówczyń zamiast wyliczać, czym jest dla niej ten zawód „namalowała” słowami dwa obrazy nocnych dyżurów. Jeden wzruszający – kiedy wydawałoby się, że w nocnej ciszy nic się nie dzieje – dostrzegła ciche lęki swojego pacjenta, który w końcu wyznał, że chce się wypłakać, a przy rodzinie nie wypada, bo przecież zawsze był silny. Chory dostał równie ciche jak noc zrozumienie i wsparcie. Drugi nocny dyżur przyniósł wielkie zmęczenie i namacalne ślady agresji pacjenta w psychozie pooperacyjnej. Końcowa konkluzja jej wypowiedzi mnie nie zaskoczyła: „Pielęgniarstwo to coś więcej. Mimo wszystko chcę pomagać ludziom, choć mogą być dla siebie i dla mnie zagrożeniem”. Nic dodać, nic ująć. Na pewno wiele pielęgniarek odnajdzie w tym opisie siebie i swoich pacjentów. Wiedzą, że pielęgniarstwo nie jest doceniane, dobrze opłacane, wspierane, a jednak wypełnia ono życie ich samych i ich rodzin. 
 
Florencja Nightingale swoją wizję pielęgniarstwa realizowała na froncie podczas wojny krymskiej. Nie była tylko „Panią z lampą” z romantycznego wiersza Longfellowa, lecz twardo stąpającą po ziemi i asertywną kobietą. Umiejętnie korzystała ze swojej społecznej pozycji i koneksji, aby poprawić sytuację powierzonych jej pacjentów. Pamiętając o tym, nie mogę oprzeć się porównaniu dzisiejszego pielęgniarstwa z polem bitwy. Żyjąc i pracując na „pierwszej linii frontu”, trudno jest bronić siebie oraz walczyć o prawa innych.
 
Ciężko jest liczyć na decydentów, którzy zajęci są najczęściej liczeniem pieniędzy. Ale należałoby odwołać się do kogoś bliskiego na „tyłach” – pielęgniarek obserwujących pielęgniarstwo z innej perspektywy, realizujących pracę naukową, mających czas i dystans sprzyjający zastanowieniu się i dostrzeżeniu problemów. Mogących formułować postulaty i podkreślać, czym pielęgniarstwo jest, a czym być nie powinno.
dr n. med. Marzena Sobczak Wydział Nauk o Zdrowiu, Katedra Pielęgniarstwa, Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna
 
Serdeczne dziękuję koleżankom, które zechciały podzielić się swoimi refleksjami: Marcie Górskiej, Jolancie Hoppe, Annie Kwiatkowskiej, Marii Matysiak, Iwonie Nowackiej, Jolancie Socha i Kazimierze Subocz.
 
 

Źródło: Magazyn Pielęgniarki i Położnej 12/2010
Autor: Marzena Sobczak
Data dodania: 2012-02-18 23:01:24
Data modyfikacji: 2012-02-18 23:01:24
Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



REKLAMA
 
 
ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.