|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
|
|||
![]() |
Czy nie jest za późno?
Mimo euforii, jaka czasem mnie ogarnia, gdy pomyślę o moim powrocie do zawodu, często nachodzi mnie również refleksja, czy nie jest trochę za późno na rozpoczynanie kariery zawodowej od nowa.
Z jednej strony myślę o tym, ile mogłabym jeszcze osiągnąć przez najbliższe dwadzieścia lat, a z drugiej strony zastanawiam się, co straciłam, nie pracując w zawodzie.
Nie mam doświadczenia, w dalszym ciągu brak mi pewności i wiary w siebie. Piętnaście lat w medycynie to całe wieki.
To, co mimo wszystko każe mi iść do przodu, to chęć uzupełniania wiedzy i te ogromne pokłady energii, które wreszcie wiem, jak spożytkować.
To chęć odpracowania z nawiązką tych piętnastu lat, które tkwią we mnie jak zdrada. Trochę żal, że to już półmetek.
Coraz częściej nękają mnie rozterki dojrzałej kobiety, której wiek subiektywny zatrzymał się na dwudziestu pięciu, a którą co rano zaskakuje widok obcej osoby w lustrze.
Bardzo się staram patrzeć też na to z innej perspektywy.
Najważniejsze, że przez te wszystkie lata byłam z moją córką zawsze, kiedy mnie potrzebowała, i to teraz procentuje.
Wyrosła na fantastyczną dziewczynę, która wspiera mnie i dopinguje we wszystkim, co robię.
A drugi ogromny plus mojej przerwy w wykonywaniu zawodu polega na tym, że nie wiem, co to jest wypalenie zawodowe, i jestem przekonana, że nigdy się nie dowiem.
Takie rozterki były obce Piedad, auxiliar de enfermería z domu pomocy, w którym pracowałam na zastępstwie. Od dziecka marzyła, żeby być pielęgniarką lub nauczycielką.
Niestety, jej życie potoczyło się tak, że przez wiele lat to marzenie nie miało szans się spełnić. Wyszła za mąż w wieku siedemnastu lat.
Jako osiemnastolatka próbowała swoich sił, ale nie dostała się na uniwersytet. Firma, którą próbowali rozkręcić z mężem, po kilku latach zbankrutowała i zostawiła z ogromnymi długami.
Piedad bez zawodu i bez środków do życia postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce mimo sprzeciwu męża – tradycjonalisty.
Zdobyła zawód auxiliar de enfermería, a niedługo potem zdała egzamin państwowy (las oposiciones) z najlepszym wynikiem.
Ten sukces pozwolił jej uwierzyć we własne siły i dodał energii do działania. Dostała pracę w państwowym domu pomocy, gdzie ją poznałam.
Pracowała przez wiele lat jako pomoc pielęgniarska, nie przestając marzyć o studiach. W Hiszpanii dostać się na pielęgniarstwo, na państwową uczelnię, to nie lada wyczyn.
W Murcii trzeba mieć średnią powyżej 7 w dziesięciostopniowej skali ocen.
W tym roku akademickim było to 7,12. Dla porównania medycyna – 8,46, stomatologia – 7,56, a na przykład prawo tylko 5.
Na prywatny uniwersytet dostać się o wiele łatwiej, ale rok studiów w Murcii kosztuje 4 tysiące euro! Piedad nie było na to stać, więc wielokrotnie próbowała dostać się na uczelnię państwową.
Szczęście uśmiechnęło się do niej całkiem niedawno. Kiedy zaczęła studia na wymarzonym pielęgniarstwie, miała 47 lat.
Dyplom licencjata pielęgniarstwa zdobyła jako 50-latka! A ja się dziś zastanawiam, czy nie jest za późno?!
Piedad studiowała i pracowała na całym etacie w domu pomocy, a dodatkowo opiekowała się pacjentami w szpitalu jako prywatna opiekunka. Bywała tak zmęczona, że zasypiała na zajęciach.
Czasami się spóźniała, co bardzo źle przyjmowała jedna z jej wykładowczyń.
Sytuacja się zmieniła, kiedy nauczycielka zobaczyła Piedad czuwającą w szpitalu przy łóżku jej umierającego przyjaciela, też nauczyciela.
Nie wiedziała, że ona tak ciężko pracuje i uczy się jednocześnie.
Mimo ogromnego zmęczenia była bardzo pilną studentką, o czym świadczy średnia ocen ze studiów – 7,94!
Zawsze odrabiała zadania, a czasem była jedyną osobą w grupie, która zadanie wykonała. Dziś znów ma dwie posady.
Nie porzuciła pracy jako pomoc pielęgniarska, a jako pielęgniarka pracuje w prywatnym domu pomocy.
Ciężko zarabia na punkty i na utrzymanie rodziny, żeby nigdy nie musiała już żyć na kredyt i martwić się grożącą eksmisją.
Jest na giełdzie pracy Servicio Murciano de Salud. Kto wie, może spotkamy się w szpitalu Arrixaca na letnich zastępstwach?
Próbowałam dowiedzieć się czegoś na temat studentów pielęgniarstwa na uniwersytecie w Murcii. Interesowało mnie, czy mają wielu takich studentów jak Piedad.
Niestety, w dziekanacie Escuela de Enfermería zostałam, delikatnie mówiąc, dość chłodno przyjęta.
Na pytanie o studia podyplomowe odesłano mnie do strony internetowej uczelni, a na pytanie o przekrój wiekowy studentów pielęgniarstwa wręczono mi papier do wypełnienia z oficjalnym zapytaniem do dyrekcji.
Ale myślę, że jeszcze wrócę do tego tematu, więc druk zachowałam. Moje informacje są zatem nieoficjalne, a głównym jej źródłem są opowieści Piedad.
Zauważyłam, że student pielęgniarstwa w przedziale wiekowym 30-40 lat to nic nadzwyczajnego. Sama znam kilka takich osób.
W domu pomocy w Totanie krótki czas pracowała Carmen, która dyplom pielęgniarki zdobyła w wieku 45 lat. Znam pomoce pielęgniarskie po trzydziestce, które są studentkami pielęgniarstwa.
Kiedy Piedad studiowała, nie czuła się wyobcowana ze względu na swój wiek.
W Hiszpanii w 2008 r. wszedł w życie nowy dekret królewski, który jest częścią programu promującego podejmowanie studiów przez osoby powyżej 40. i 45. roku życia.
Określa on warunki przyjmowania takich kandydatów na uczelnie państwowe.
Ci, którzy ukończyli 40 lat, a nie przekroczyli 45, mogą ubiegać się o przyjęcie na kierunki zgodne z wykonywanym zawodem na podstawie życiorysu i rozmowy kwalifikacyjnej.
Kandydaci powyżej 45. roku życia muszą zdać egzamin z hiszpańskiego i napisać komentarz do tekstu oraz odbyć rozmowę kwalifikacyjną.
Jak czytamy w treści dekretu, egzamin ma na celu potwierdzenie dojrzałości kandydata, umiejętności rozumienia tekstu i pisemnego wyrażania myśli.
Kryteria na pierwszy rzut oka śmieszne, ale czy praktyka nie pokazuje czasem, że studia kończą ludzie, którzy nie potrafią poprawnie zdania sklecić i nie znają tabliczki mnożenia?
Ten program ma zachęcić Hiszpanów, którzy w czasach, kiedy szczytem osiągnięć naukowych była zdana matura, dostali posady w bankach, w administracji, księgowości, do uzupełniania wykształcenia.
Jeśli zatem rząd hiszpański z królem Juanem Carlosem I na czele uważa, że wiek 40-45 lat jest odpowiednim wiekiem na rozpoczęcie studiów, to moje wątpliwości okazują się bezpodstawne. I tego teraz będę się trzymać.
Renata Smela KomentarzeSpainPrzyznam, ze obyczaje conajmniej dziwne w tej Hiszpanii. Kobieta konczy studia pielegniarskie, zeby dalej pracowac jako pomoc pielegniarska i to do tego w domu starcow:) Pewnie, że nie za póżno!!!Ja mam 52 lata, i zdecydowałam się na na studia pomostowe, i od razu się młodziej czuję :) wcześniej to tylko myślałam: byle do emerytury... W mojej grupie na uczelni są pielęgniarki o stażu pracy - od 7 do 34 lat! i wszystkie tak samo zaangażowane w dokształcanie. ...Svizzero, źle mnie zrozumiałeś. Piedad pracowała w domu pomocy jako auxiliar de enfermeria, skończyła studia i pracuje jak pielęgniarka właśnie w tym samym szpitlau co ja. Pozdrowionka. ...Aniu, bardzo dobrze się stało, że mamy możliwość dokształcenia się. Wiele z nas idzie za ciosem i studiuje dalej. Pozdrawiam. |
![]()
|
||||||
|
||||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
||||||||