|
Gdzie leży Lorca?
Jedenastego maja pracowałam na popołudniowej zmianie na ginekologii. Dzień jak co dzień, tylko hałas na budowie nowego pawilonu szpitala nie do wytrzymania. Wdzierał się przez otwarte okna i nie pozwał się skupić na wykonywaniu obowiązków. W pewnym momencie poczułam wibracje pod stopami. Pomyślałam, że to drgania młota pneumatycznego rozchodzą się po całym budynku. Trwało to kilka sekund i ustało.
Po chwili zadzwonił do mnie mąż, mówiąc o trzęsieniu ziemi… Wtedy i ja, i moje koleżanki zdałyśmy sobie sprawę, że każda z nas coś poczuła i każda w inny sposób. Jedna siedząc, myślała, że po prostu mięśnie nóg jej zadrżały, druga, która szła korytarzem, sądziła, że zakręciło jej się w głowie. Przeszłyśmy jednak nad tym do porządku dziennego, bo to nie pierwsze i nie ostatnie trzęsienie ziemi, z jakim się spotkałyśmy.
Murcia jest najbardziej aktywnym sejsmicznie regionem Europy i takie wstrząsy zdarzają się raz na rok lub raz na dwa lata. Sama doświadczyłam wcześniej takich wstrząsów dwukrotnie. O innych dowiaduję się z mediów, bo często mają miejsce nad ranem i nie są na tyle silne, żeby mnie obudzić. ***
Trzeszczą przy tym futryny, drzwi i okna. Kąty proste przestają być proste, meble zmieniają położenie, a szpitalne łóżka mimo blokad na kołach przesuwają się w różnych kierunkach. Wszystko się rusza i wydaje się, że ściany są z plasteliny, a nie z cegieł i betonu.
To chyba nie strach, chociaż podniósł mi się poziom adrenaliny. Nie było czasu na strach ani na jakąkolwiek reakcję. Nawet do głowy by mi nie przyszło, chować się pod biurko czy wychodzić z budynku. Z resztą jak, kiedy z windy nie można korzystać, a jest się na czwartym piętrze…
Nic nikomu się nie stało, nikt nawet się nie zdenerwował, potraktowaliśmy to jak przygodę. Po lekkim powiewie sensacji koleżanki wróciły do serialu, a ja do komputera. Zadzwoniłam do córki, która była sama w domu. Spokojnie opowiedziała mi, o tym, że porządnie zatrzęsło, że książki z półek pospadały, że wszystko się ruszało, trzeszczało, że nasza sunia tak strasznie się bała, że schowała się pod koc, ale ona sama też nie miała czasu się bać.
Pomyślała tylko, że jest w bezpiecznym nowym budynku i nie przyszło jej do głowy wyjść na ulicę. Dopiero telewizyjne wiadomości uzmysłowiły nam, co się stało. Kilkusekundowe trzęsienie ziemi oznaczało długie liczenie strat.
To między Totaną a Lorką było epicentrum trzęsienia. Jeśli naszym szpitalem oddalonym od epicentrum o 60 km tak silnie zatrzęsło, to jak to musiało wyglądać w Lorce? Jak to musiała odczuć moja córka, która była sama w domu 15 km od epicentrum? Tego prawdopodobnie już się nie dowiem i nie odczuję na własnej skórze, bo przewiduje się, że kolejne tak silne wstrząsy mogą wystąpić w tym rejonie za około 150 lat.
Na licznych zbrojonych filarach dopiero wylewa się betonowy strop, następnie kolejne filary i kolejne kondygnacje. Kiedy gotowa jest konstrukcja z samych filarów i stropów wypełnia się cegłami ściany zewnętrzne i wewnętrzne. Tak buduje się również parterowe czy piętrowe domy jednorodzinne.
Renata Smela
List ukazał się w Magazynie Pielęgniarki i Położnej nr 7-8.2011
KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
|
||||||
|
||||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
||||||||