szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 10.01.2011

W najnowszym numerze
W najnowszym numerze
REKLAMA
szukaj

Gdzie leży Lorca?

Jedenastego maja pracowałam na popołudniowej zmianie na ginekologii. Dzień jak co dzień, tylko hałas na budowie nowego pawilonu szpitala nie do wytrzymania. Wdzierał się przez otwarte okna i nie pozwał się skupić na wykonywaniu obowiązków. W pewnym momencie poczułam wibracje pod stopami. Pomyślałam, że to drgania młota pneumatycznego rozchodzą się po całym budynku. Trwało to kilka sekund i ustało.

 

Po chwili zadzwonił do mnie mąż, mówiąc o trzęsieniu ziemi… Wtedy i ja, i moje koleżanki zdałyśmy sobie sprawę, że każda z nas coś poczuła i każda w inny sposób. Jedna siedząc, myślała, że po prostu mięśnie nóg jej zadrżały, druga, która szła korytarzem, sądziła, że zakręciło jej się w głowie. Przeszłyśmy jednak nad tym do porządku dziennego, bo to nie pierwsze i nie ostatnie trzęsienie ziemi, z jakim się spotkałyśmy.

 

Murcia jest najbardziej aktywnym sejsmicznie regionem Europy i takie wstrząsy zdarzają się raz na rok lub raz na dwa lata. Sama doświadczyłam wcześniej takich wstrząsów dwukrotnie. O innych dowiaduję się z mediów, bo często mają miejsce nad ranem i nie są na tyle silne, żeby mnie obudzić.

***
Tym razem nikt nie spał. Ja pracowałam przy komputerze, koleżanki oglądały jakiś nudny serial i w pewnej chwili zaczęło trząść tak, że siedziałyśmy jak skamieniałe. Żadna nie potrafiła wydobyć z siebie słowa i tylko czekałyśmy, kiedy się skończy. Trzęsienie ziemi można porównać do startu samolotu, który rozpędza się po nierównej nawierzchni pasa startowego, albo do turbulencji podczas lotu.

 

Trzeszczą przy tym futryny, drzwi i okna. Kąty proste przestają być proste, meble zmieniają położenie, a szpitalne łóżka mimo blokad na kołach przesuwają się w różnych kierunkach. Wszystko się rusza i wydaje się, że ściany są z plasteliny, a nie z cegieł i betonu.
Wszystko trwało kilka sekund. Najdłuższe i najdziwniejsze kilka sekund w moim życiu. Tak, najdziwniejsze, bo nawet nie wiem, co wtedy czułam.

 

To chyba nie strach, chociaż podniósł mi się poziom adrenaliny. Nie było czasu na strach ani na jakąkolwiek reakcję. Nawet do głowy by mi nie przyszło, chować się pod biurko czy wychodzić z budynku. Z resztą jak, kiedy z windy nie można korzystać, a jest się na czwartym piętrze…
Skończyły się wstrząsy i zaczęły się komentarze nasze, pacjentek i ich rodzin. Wszyscy byli zgodni co do jednego: takiego wstrząsu jeszcze w Murcii nie było.

 

Nic nikomu się nie stało, nikt nawet się nie zdenerwował, potraktowaliśmy to jak przygodę. Po lekkim powiewie sensacji koleżanki wróciły do serialu, a ja do komputera. Zadzwoniłam do córki, która była sama w domu. Spokojnie opowiedziała mi, o tym, że porządnie zatrzęsło, że książki z półek pospadały, że wszystko się ruszało, trzeszczało, że nasza sunia tak strasznie się bała, że schowała się pod koc, ale ona sama też nie miała czasu się bać.

 

Pomyślała tylko, że jest w bezpiecznym nowym budynku i nie przyszło jej do głowy wyjść na ulicę. Dopiero telewizyjne wiadomości uzmysłowiły nam, co się stało.  Kilkusekundowe trzęsienie ziemi oznaczało długie liczenie strat.
***
Lorca jest starym zabytkowym miastem, oddalonym od Murcii, stolicy regionu, o 70 km, a od naszej Totany niecałe 30. Do Lorki jeździmy na zakupy, w Lorce pracuje mój mąż. Ja również mogłabym pracować w Lorce w szpitalu Rafael Mendez, ale pociągała mnie potęga Arrixaki. Znamy dobrze to miasto.

 

To między Totaną a Lorką było epicentrum trzęsienia. Jeśli naszym szpitalem oddalonym od epicentrum o 60 km tak silnie zatrzęsło, to jak to musiało wyglądać w Lorce? Jak to musiała odczuć moja córka, która była sama w domu 15 km od epicentrum? Tego prawdopodobnie już się nie dowiem i nie odczuję na własnej skórze, bo przewiduje się, że kolejne tak silne wstrząsy mogą wystąpić w tym rejonie za około 150 lat.


***
Kiedy oglądałam zdjęcia z Lorki, widziałam znajome ulice zawalone gruzem, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Najbardziej utkwił mi w pamięci widok pacjenta ze stojakiem i kroplówką w ręce uciekającego wraz z innymi ze szpitala Rafael Mendez. W naszym szpitalu wstrzymano oddech, odwołano część zabiegów, przygotowywano sale na przyjęcie pacjentów. Wiadomo było, że to będzie ciężka noc w Arrixace i we wszystkich innych szpitalach regionu.


Kiedy po 22:00 wracałam z pracy czuło się niesamowitą atmosferę. Lądujące samoloty wojskowe, helikoptery, sznury pojazdów specjalnych gnających autostradą w stronę Lorki i niezliczone karetki na sygnałach z Lorki do Murcii. Ewakuowano dwa szpitale i domy pomocy. Do dziś w domu pomocy w Totanie, w którym kiedyś pracowałam, pozostaje 25 rezydentów z Lorki. Zabytkowy budynek, w którym mieszkali, nie nadaje się do użytku. Budynek szpitala Rafael Mendez również został uszkodzony. Szpital do tej pory nie funkcjonuje normalnie, choć otworzył już większość oddziałów, przychodni i laboratoria.


Po bodajże trzech dniach pojechałam do Lorki. Zobaczyłam opustoszały szpital na przedmieściu, otoczony policją i wojskiem. Stadion stał się bazą dla wojskowych pojazdów specjalnych, a centrum miasta pobojowiskiem. Wyglądało to jak scenografia do filmu wojennego. Opustoszałe dziesięciopiętrowe bloki mieszkalne jak widma, żadnych świateł w oknach, wszędzie gruz, potrzaskane cegły, nieprzejezdne ulice. Widok przygnębiający. Wielu ludzi straciło dach nad głową, a kilkoro niestety także i życie.


Ofiar z pewnością byłoby więcej, gdyby nie to, że od kilkudziesięciu lat w Hiszpanii obowiązują antysejsmiczne normy budownictwa. Budynki są mocno osadzone w ziemi. Zazwyczaj są to dwie kondygnacje w dół przeznaczone na garaże, wsparte na licznych zbrojonych filarach. Te filary to zmora kierowców, bo we wszystkich supermarketach, na wszystkich parkingach jest ich takie zagęszczenie, że często niestety zostawiamy na nich część samochodowego lakieru.

 

Na licznych zbrojonych filarach dopiero wylewa się betonowy strop, następnie kolejne filary i kolejne kondygnacje. Kiedy gotowa jest konstrukcja z samych filarów i stropów wypełnia się cegłami ściany zewnętrzne i wewnętrzne. Tak buduje się również parterowe czy piętrowe domy jednorodzinne.


Człowiek na wszelkie możliwe sposoby próbuje chronić się przed niszczycielskimi żywiołami, ale z takim żywiołem jeszcze nikt nie wygrał. Trzęsienia ziemi, mimo tak wysoko rozwiniętej techniki, nie da się jeszcze przewidzieć. Może tylko nadprzyrodzone zdolności jasnowidzenia, ale i te, jeśli nawet czasem się sprawdzają, okazują się mało precyzyjne. To Rzym – wieczne miasto – miał być dotknięty kataklizmem, a tym czasem cały świat dowiedział się, gdzie leży Lorca.

 

Renata Smela

 

List ukazał się w Magazynie Pielęgniarki i Położnej nr 7-8.2011

 

Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



REKLAMA
 
 
ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.