|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
Przeszukaj serwis
|
|||
![]()
Przeszukaj serwis
|
Międzynarodowo
Praca za granicą to nie tylko wyzwania związane bezpośrednio z samym wyjazdem i nowymi doświadczeniami zawodowymi. Jednym z nowych doświadczeń dla nas, pielęgniarek z Polski, jest praca w międzynarodowym zespole.
Kiedy po północy sytuacja na oddziale jest opanowana i większość pacjentów śpi, mamy chwilę na zwolnienie obrotów, kubek herbaty i rozmowy. Z jednej strony dolatują do nas pochrapywania pacjentów, z drugiej szum wiatru zza okna.
Dzisiejszej nocy pracuję z Irlandką Samantą i Hinduską Lucy. Rozmawiamy najpierw o sytuacji na oddziale, później wkraczamy na tematy bardziej osobiste.
Jak zostajemy mężatkami
Słyszałam oczywiście już wcześniej o takich aranżowanych małżeństwach, sama Lucy opowiadała, że kiedy ona pracowała w Belfaście, jej rodzina dała ogłoszenie do lokalnej gazety, że poszukuje kandydata na męża. W ogłoszeniu podane były cechy, jakie powinien on mieć.
Kiedy znaleziono odpowiedniego kandydata, Lucy pojechała do domu, dosłownie na kilka dni przed uroczystością, a swojego przyszłego męża zobaczyła dzień przed ślubem.
Na nasze zdziwienie, wręcz niedowierzanie, Lucy odpowiada, że taka jest w Indiach tradycja – więc kim ona jest, żeby sprzeciwiać się tradycji i zasmucać swoją rodzinę? Nie mogłaby przecież być szczęśliwa, wiedząc, że sprawiła zawód najbliższym. Tym razem zamiast ogłoszenia rodzina udała się do specjalistki w dziedzinie kojarzenia małżeństw. Po kilku tygodniach intensywnych poszukiwań znalazł się kandydat, który został zaakceptowany przez rodzinę.
Siostra Lucy pozna go krótko przed ślubem. Oczywiście nie ma mowy, aby nie poślubiła wybranego przez swatkę narzeczonego. Samanta opowiada, że jeszcze niedawno (hm, jakieś 50 lat temu) tak samo było w Irlandii Północnej. Teraz jest co prawda inaczej, nadal jednak obowiązują pewne zasady. Na przykład nie jest dobrze poślubić kogoś, kto wyznaje inną religię.
Jest to związane z długą i trudną historią Irlandii Północnej. Cały czas zdarzają się przypadki, że mieszane protestancko-katolickie małżeństwa są atakowane i muszą emigrować do innych krajów w poszukiwaniu spokoju.
Kiedy przychodzi moja kolej, opowiadam, jak spotkałam swojego męża na jednym z dyżurów i jak po jakimś czasie postanowiliśmy się pobrać. Ot, tak po prostu. Lucy pyta, czy dało mi to większą niż jej gwarancję, że będę szczęśliwa z moim mężem.
No oczywiście nie, ale przynajmniej wiedziałam, jak mój przyszły mąż wygląda, co lubi robić, jak spędza czas. Moje i Samanty opowieści nie przemawiają do Lucy, podoba się jej hinduska tradycja i w tej tradycji zamierza wychować swoje dzieci. W Indiach tradycja jest cały czas bardzo silna, emigranci z Indii (w odróżnieniu np. od nas Polaków) żyją w dużych grupach, wspierają się wzajemnie, kultywują zwyczaje i starają się żyć tak, jak żyli u siebie.
Jedzenie i inne rytuały
Dla Irlandczyków taką typową potrawą jest np. cottage pie lub Irish stew (obie potrawy to mieszanka mięsa, ziemniaków i warzyw), dla Hindusów – curry i mieszanki ryżu z przyprawami.
Bardzo często próbujemy wzajemnie naszych specjałów – moje polskie gołąbki, które od czasu do czasu przyrządzam w domu, cieszą się dużą popularnością wśród koleżanek z oddziału. Zawsze przynoszę ich więcej, żeby coś dla mnie zostało po ogólnym próbowaniu. Ostatnio w szpitalach w Belfaście wprowadzono nowe reguły dotyczące umundurowania, związane z zapobieganiem zakażeniom. Między innymi nie wolno nosić żadnej biżuterii.
Jest to problem dla moich Hindusek, ponieważ według ich tradycji (różniącej się w zależności od miejsca, z którego pochodzą) nie mogą zdejmować niektórych elementów biżuterii.
Lucy nosi ślubny łańcuch na szyi, który jest dla niej tak ważny, jak dla nas obrączka, inna Hinduska, Anna, nie może zdjąć kolczyków, bo w jej rejonie oznacza to przepowiednię, że...zostanie wdową. Przy okazji święta Halloween porównywałyśmy nasze narodowe tradycje. Halloween to święto bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych, ale nie wszyscy wiedzą, że ten pogański celtycki obyczaj został w XIX w. przyniesiony do USA z Irlandii!
Tego dnia w Belfaście panuje istne szaleństwo, poprzebierane dzieciaki biegają po ulicach, jeżdżą specjalne autobusy dowożące chętnych na halloweenowe zabawy. Nie opiera mu się nawet dyrekcja szpitala, która co roku wysyła list ze wskazówkami, jak należy celebrować ten dzień.
Obowiązują długie paznokcie, najlepiej pomalowane na czarno, kapelusze, peleryny itp. List jest oczywiście żartem, ale nie jest nim już organizowane dla pracowników przyjęcie z tej okazji. Stroje czarownic obowiązkowe. Kiedy opowiadam o naszym Święcie Zmarłych, koleżanki dziwią się, dlaczego wspominamy zmarłych tak na poważnie i smutno. Mniej więcej w tym czasie w Indiach obchodzone jest Diwali – Święto Światła, hinduski Nowy Rok. Obchody trwają pięć dni, a jedną z wielkich atrakcji są fajerwerki rozświetlające w tym czasie całe Indie.
Święto Diwali jest czasem spotkań z bliskimi oraz, jak mówi Anna, to eksplozja radości. Wszystko inne w tym czasie odsuwane jest na bok.
Nasze tradycje, kultura, zwyczaje mogą być bardzo odmienne, co wymaga wzajemnej akceptacji i szacunku.
Szczęściem w tym całym miksie jest fakt, że pielęgniarstwo niezależnie od szerokości geograficznej ma te same cele i kieruje się podobnymi wartościami, a w jego centrum jest troska o pacjenta. Katarzyna Trzpiel, Belfast KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
|
||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
||||||||