|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
Przeszukaj serwis
|
||||
![]()
Przeszukaj serwis
|
Pielęgniarstwo w Czasach Kłopotów
Tym razem chcę podzielić się z Wami refleksjami o lekturze, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie i spowodowała, że inaczej patrzę na miasto i ludzi wokół mnie. Książka „Sister Kate. Nursing through the Troubles” („Siostra Kate. Pielęgniarstwo w czasie Kłopotów”) to niezwykła opowieść pielęgniarki pracującej przez ponad 16 lat w Royal Victoria Hospital – w największym szpitalu Irlandii Północnej, położonym prawie w samym centrum Belfastu.
Do niego trafiała większość ofiar tlącego się przez 30 lat konfliktu między katolikami a protestantami. Były to lata wybuchających znienacka bomb, chaotycznej strzelaniny i bezsensownej przemocy. „Ze starego oddziału do nowego, który był właściwie oddziałem ratunkowym, przeprowadziliśmy się w kwietniu 1969 r. Jakby ktoś przewidział nadejście Time of Troubles (Czasu Kłopotów) w Irlandii Północnej.
Kiedy w sierpniu wybuchła przemoc, nasz oddział szpitalny był na to dobrze przygotowany. Czy jednak cokolwiek mogło przygotować nas, ludzi, na to, czego mieliśmy doświadczyć?”.
Tamte wypadki były jednym z pierwszych zwiastunów Troubles, chociaż oficjalnie nie uznano ich za starcie pomiędzy katolikami a protestantami. Zastanawiałam się, jak postępować z pacjentem z ranami postrzałowymi, co powinnyśmy zrobić najpierw, co jest najważniejsze.
Później wypracowaliśmy pewien wzór postępowania. Najważniejsze było całkowite rozebranie poszkodowanego, aby mieć pewność, że nie przegapiliśmy żadnych obrażeń.
W związku z tym ważną rolę na naszym oddziale ratunkowym odgrywały duże nożyce, służące do rozcinania ubrania”.
W tym czasie miałam specjalne zezwolenie na noszenie pielęgniarskiego uniformu w drodze do pracy. Kiedy dojechałam, to, co zostało z pubu, otoczył kordon policji. Jako pielęgniarka zostałam przepuszczona.
Widziałam ludzi kopiących gołymi rękoma w przejmującej ciszy, w desperacji poszukujących żywych pod gruzami (…).
Akcja ratunkowa trwała całą noc, w tym czasie tłum zgromadzony na rogu Brougham i North Queen ruszył niszczyć samochody, wybijać okna, w ruch poszła też broń palna. Do ofiar z pubu doszły nowe”. Pub znajdował się w dzielnicy katolickiej, prowadziła go katolicka rodzina; tłum wyruszył do dzielnicy protestanckiej. Sister Kate (w Wielkiej Brytanii 'sister' to pielęgniarka oddziałowa lub koordynująca) wielokrotnie udzielała pomocy ludziom w potrzebnie również poza szpitalem, na zgliszczach po wybuchach, w kościele, gdzie chronili się przed prześladowaniami ludzie, głównie kobiety i dzieci, także bezpośrednio na ulicach. „Tydzień później w odwecie za bombę w pubie wybuchła bomba w sklepie meblowym na Shankill Road, ulicy położonej w dzielnicy protestanckiej. W wybuchu zginęło dwóch mężczyzn i dwoje dzieci. Dziewczynka miała dwa latka, chłopiec 17 miesięcy. W czasie wybuchu był w wózeczku przed sklepem. (...) Niektóre wydarzenia ulatują z pamięci, inne zawsze pozostaną żywe, takie były wydarzenia nocy 4 grudnia. Oddział był udekorowany na Boże Narodzenie, jeden z napisów głosił: Pokój na ziemi i dobra wola dla wszystkich ludzi.
W tym właśnie miejscu informowaliśmy rodziny o tym, że ich najbliżsi zostali zabici. Tego roku w Belfaście było bardzo niewiele pokoju i dobrej woli”.
Przez prawie 30 lat Irlandia Północna była krainą przemocy, przelanej krwi przypadkowych osób, bólu i łez tych, co stracili najbliższych. Jak słyszę, każda rodzina w Irlandii Północnej – katolicka czy protestancka – straciła wtedy kogoś bliskiego.
Piszę o Troubles, bo żyjąc tutaj co dzień spotykam ludzi, którzy doświadczyli niepojętych tragedii. Pamiętam, jak na początku mojej pracy w Belfaście zbierałam wywiad od pacjenta, który spytany o historię jego choroby odpowiedział: „just a bomb”. Po prostu bomba.
Bomba, która wybuchła na drodze, którą mój pacjent przemierzał każdego dnia, ale akurat tamten dzień odmienił jego życie na zawsze. W wybuchu stracił prawie połowę ciała; było to ponad 20 lat temu. Jak ciężko jest pracować i radzić sobie z ogromnym stresem i obciążeniem psychicznym, kiedy giną najbliżsi, znajomi, wiedzą dobrze pielęgniarki i lekarze pracujący w tamtych latach w północnoirlandzkiej służbie zdrowia. Jeszcze raz oddam głos Sister Kate: „W tych trudnych dniach nikt nie był pozostawiony samemu sobie. Studentki pielęgniarstwa odprowadzaliśmy po pracy do domu, w razie potrzeby starsze koleżanki zostawały z nimi na noc.
Pracowaliśmy jako zespół, mogliśmy na siebie liczyć w każdych okolicznościach. To pomagało nam przetrwać. Pracując, nie mieliśmy czasu myśleć ani opłakiwać zabitych, ale po pracy wszystko wracało: koszmarne przeżycia nie pozwalały zasnąć.
W przetrwaniu Troubles pomagało nam irlandzkie poczucie humoru. Po pracy organizowaliśmy spotkania, urządzaliśmy przedstawienia, graliśmy w hokej, byliśmy razem”. Opowieść Kate O’Hanlon bardzo mnie poruszyła, dlatego chciałam Wam przekazać chociaż parę fragmentów. Mam nadzieję, że książka trafi do Polski. Kate O’Hanlon: „Sister Kate. Nursing through the Troubles”, Wydawnictwo Blackstaff Press. Belfast 2008.
Katarzyna Trzpiel, Belfast
KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
|
|||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
|||||||||