W najnowszym numerze
W najnowszym numerze
szukaj

Porozmawiajmy o pieniądzach

Można długo mówić o powołaniu, o misji, o szczególnych predyspozycjach i cechach, które powinny charakteryzować pielęgniarkę… To wszystko jest ważne, ale dziś mało kogo stać na to, żeby pracować wyłącznie dla idei i własnej satysfakcji.

 

Wszyscy pracują dla pieniędzy i nie ma w tym nic złego. Jeśli komuś uda się połączyć pracę zarobkową z pasją i powołaniem, to ma komfortową sytuację. A poza tym sama odkryłam ostatnio, że łatwiej mówić o powołaniu, kiedy nie musimy się martwić, czy wystarczy nam do pierwszego.

 

Pamiętam, jak składałam dokumenty do Medycznego Studium nr 3 na Ciołkowskiego w Łodzi. Nie byłam na tyle dobra, żeby dostać się na studia; ta bolesna świadomość dotyczy chyba w tym życiowym momencie wielu z nas.

 

Pielęgniarka czy księgowa
Miałam do wyboru studium ekonomiczne i karierę księgowej, która w tamtych czasach tak jak i dziś cieszyła się uznaniem społecznym, szacunkiem i wiązała się z dobrą pensją. I druga opcja to studium medyczne i zawód pielęgniarki, która wtedy niektórym kojarzyła się wyłącznie z podawaniem basenu, piciem kawy w dyżurce i nędznym wynagrodzeniem.

 

Pamiętałam, jak moja starsza siostra cioteczna, bardzo dobra uczennica, poszukując szkoły średniej składała ręce do nieba i mówiła: „żeby tylko nie do ‘medyka’!” Skończyła Liceum Medyczne w Sieradzu i pracuje 27 lat jako pielęgniarka środowiskowa w gminnym ośrodku zdrowia. Nie wyobraża sobie innej pracy, a przy tym nie wygląda na wypaloną zawodowo.
To u niej zobaczyłam po raz pierwszy podręcznik patologii dla pielęgniarek.

 

Zawsze nauki przyrodnicze interesowały mnie bardziej niż cyferki i stosy dokumentów. Pomyślałam: „Przecież zdrowie jest najważniejsze! Będąc pielęgniarką, będę zadbać o zdrowie moich najbliższych i swoje, pracując w szpitalu, będę robiła coś naprawdę ważnego. A pieniądze…Zanim skończę szkołę, odbędę staż i zdobędę prawo wykonywania zawodu, z pewnością coś się zmieni, bo przecież nie można wykonywać tak odpowiedzialnej pracy za tak nędzne grosze!” Naprawdę tak wtedy myślałam, a był to czas wielkich przemian i wielkich nadziei.
Mijają lata, staż w zawodzie coraz dłuższy, a ostatnia pensja nie różni się od pierwszej. Nie wiadomo, czy uda się pojechać w tym roku na wakacje nad morze czy raczej znowu do cioci na wieś. Na drobny remont mieszkania trzeba złożyć podanie o pożyczkę z kasy szpitala, bo to jedyna możliwa forma oszczędzania przy takiej pensji.

 

Na samochód nie ma szans, dobrze, że na bilet autobusowy wystarcza. Nikomu wtedy nie było łatwo, ale człowiek był młody i pełen optymizmu. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Człowiek się postarzał, przytył, a optymizmu znacznie mu ubyło…


Dziś wydaje się, że coś drgnęło w polskim pielęgniarstwie, ale warunki pracy i wynagrodzenie w dalszym ciągu nijak się mają do europejskiego poziomu. Wiedzą to ci, którzy odważyli się na wyjazd do pracy w Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji czy w krajach skandynawskich. Wreszcie i ja dowiedziałam się, ile tak naprawdę zarabia hiszpańska pielęgniarka.

 

Mileurista to nie ja
Zarobki pielęgniarki zależą od regionu, ale absolutne minimum to 1000 euro. Tyle proponują niektóre prywatne ośrodki, takie jak domy pomocy, prywatne gabinety i szpitale, które wykorzystują trudną sytuację na hiszpańskim rynku pracy. Ale oczywiście są też firmy prywatne, w których można zarobić więcej.

 

Około 60% wszystkich czynnych zawodowo Hiszpanów zarabia 1000 euro. Powstał nawet nowy termin określający przeciętnego Hiszpana – mileurista: mil euro – tysiąc euro, mileurista – człowiek, który zarabia tysiąc euro. Ale mimo niskich pensji w sektorze prywatnym pielęgniarki hiszpańskie mileuristami z pewnością nie są.


Pensja pielęgniarki w sektorze państwowym to około 2000 euro. Praca od poniedziałku do piątku, czas pracy zredukowany z 40 do 35 godzin tygodniowo – 1900 euro, w systemie zmianowym to jakieś 200–300 euro więcej. Do tego dochodzą dwie pensje w czerwcu i w grudniu. Nie wiem dokładnie w jakiej wysokości, bo jeszcze takowej nie dostałam, ale myślę, że wynoszą ok. 1200 euro.

 

Jest to tzw. paga extra, odpowiednik polskiej trzynastki i czternastki i w odpowiednio niższych kwotach obowiązuje również w firmach prywatnych. Doliczane są też dodatki za wysługę lat. Co trzy lata doliczane jest tzw. trienio w wysokości ok. 35 euro; łatwo policzyć, że pielęgniarka po 21 latach pracy ma dodatek za wysługę równy ok. 250 euro (w Polsce za 250 euro wielu ludzi musi przeżyć cały miesiąc).


Pielęgniarka przed emeryturą z 40-letnim stażem pracy zarabia nawet 2700 euro. Specjalizacja, kursy czy wyższe wykształcenie jak do tej pory nie mają wpływu na wysokość wynagrodzenia. Wszyscy traktowani są równo, a pielęgniarka rezydent w trakcie specjalizacji zarabia nawet mniej. Pensja auxiliar de enfermería (opiekuna medycznego) to 800–1000 euro w prywatnym domu pomocy i 1200–1500 w ośrodku państwowym.

 

O czym rozmawia się w dyżurce
Często kolejne rządy szukając oszczędności, zmieniają zasady naliczania płac w sektorze państwowym, a obecny bez ceregieli po prostu obciął pensje o jakieś 150–200 euro. Środowisko oczywiście protestuje, ale nieśmiało. Co tu protestować, jeśli przez 25 lat pracy w szpitalu zarobiło się na dom z ogrodem, dwa mieszkania na wynajem i apartamencik na plaży.

 

Hipoteki pospłacane, to te marne 2500 miesięcznie wystarczy, żeby raz na rok zafundować sobie egzotyczną podróż na przykład na Karaiby albo przynajmniej dwutygodniowy rejs po Morzu Śródziemnym. O tym się rozmawia w dyżurce. Rozmawia się też o dobrych samochodach, markowych ciuchach i o tym, że pomoc domowa znowu zażądała podwyżki.
 

Należy wspomnieć, że koszty życia w Hiszpanii są porównywalne z polskimi, a ceny dóbr materialnych, takich jak samochód, sprzęt AGD, elektronika czy odzież są takie same w całej Europie. Bezrobocie, które w Hiszpanii obecnie sięga zenitu, jest dla nieuczciwych pracodawców okazją do zaniżania płac i norm zatrudnienia. W państwowym systemie ochrony zdrowia odczuwa się braki personelu, oszczędności, cięcia, ale kiedy rozmawiam ze starszymi koleżankami, okazuje się, że pielęgniarstwo zawsze było w tym kraju wysoko cenionym, dobrze płatnym zawodem i radziło sobie w każdym kryzysie. Mam nadzieję, że tak będzie nadal.


Renata Smela
Totana, Hiszpania, alems@op.pl
 

List ukazał się w Magazynie Pielęgniarki i Położnej nr 11.2010

Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 2011-01-10

ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.