Pielęgniarki Położne

Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej

Logowanie

 
Przeszukaj serwis
szukaj
Dializa domowa
Przeszukaj serwis
szukaj

Szacunek dla samych siebie

W Hiszpanii przynależność do izby pielęgniarskiej nie jest obowiązkowa, chociaż w ostatnim biuletynie Colegio Oficial de Diplomados en Enfermería (Kolegium Dyplomowanych Pielęgniarek, odpowiednik polskiej izby) przeczytać można, że jest obowiązkowa. Jednak nie przestrzega się tego wymogu.
 

Ja z pewnością będę do izby należeć, bo zapewni mi to dostęp do bieżących informacji o tym, co się dzieje w pielęgniarstwie (comiesięczny biuletyn wysyłany na adres domowy), da możliwość wzięcia udziału w bezpłatnych kursach, poszerzy ofertę pracy i ubezpieczenie OC.

 

Nie znam żadnej pielęgniarki, która należałaby do izby. Są oburzone wysokimi składkami (300 euro wpisowego i 50 euro na kwartał).

 

Polskie pielęgniarki też oburzają się na swoje izby i wysokie składki, to widocznie normalne. Ja – no cóż…muszę zapisać się do hiszpańskiej, żeby mieć porównanie.

 

Co się komu wydaje
Będąc w izbie w Murcji zapytałam o przerwę w wykonywaniu zawodu. Odpowiedź jest prosta: jeśli ktoś uzyskał dyplom licencjata pielęgniarstwa, to pielęgniarką czy pielęgniarzem jest bez względu na to, czy zawód wykonuje czy nie.

 

W każdej chwili może wrócić do pracy i nie wymagane są przeszkolenia czy „przymusowy wolontariat”.

 

Natomiast w mojej łódzkiej izbie dowiedziałam się, że to, że podniosłam swoje kwalifikacje, uzyskując licencjat, to moja prywatna sprawa, a wolontariat i tak mnie obowiązuje, bo miałam przerwę w wykonywaniu zawodu.

 

Studiowałam dwa lata, odbyłam 1500 godzin praktyk i teraz miałby mnie obowiązywać sześciomiesięczny wolontariat i to dla mojego dobra, jak się dowiedziałam.
 

Wydało mi się to niedorzeczne, wręcz oburzające. Takie podejście świadczy o tym, jak nisko cenimy własne szkoły, uczelnie, dyplomy i własne kwalifikacje.

 

We własnym kraju mogę uniknąć przeszkolenia, potocznie zwanego „wolontariatem”, jeśli będę zatrudniona jako pielęgniarka w innym kraju UE. I chyba jednak z tej opcji skorzystam.
 

Nie myślę już o powrocie do Polski, ale lubię drążyć takie tematy. Napisałam do Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Odpowiedź brzmi:

 

„Z uwagi na ogólny charakter przepisów, WYDAJE SIĘ, że ukończenie szkoły pielęgniarskiej w rozumieniu art. 7 wskazanej ustawy umożliwia podjęcie wykonywania zawodu bez konieczności przejścia przeszkolenia”.

 

Wydaje się… A mnie się wydaje, że dużo jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim uporządkujemy nasze sprawy i zaczniemy się nawzajem traktować poważnie.

 

Licencjat w 200 godzin
Ale zanim je uporządkujemy i zanim kolejny raz podniesiemy polskiej pielęgniarce poprzeczkę, zastanówmy się, czy aby nie jesteśmy nadgorliwi.

 

W Hiszpanii od 1977 r. zawód pielęgniarki można zdobyć wyłącznie na uniwersytecie, kończąc trzyletnie studia zawodowe zwane licencjatem.

 

Uzyskuje się tytuł Diplomado Universitario en Enfermería, w skrócie DUE. Ten skrót jest najczęstszym określeniem pielęgniarki.

 

Do 1977 r. istniały dwuletnie szkoły zawodowe. Pielęgniarze i pielęgniarki z dawnym tytułem ATS (Ayudante Técnico Sanitario – asystent techniczno-sanitarny) sprzed 1977 r. mieli czas do 1989 r. na uzupełnienie wykształcenia do poziomu licencjata.

 

Ponieważ nie wszyscy zdążyli, termin ten przedłużano w nieskończoność. W ostatnim biuletynie izby pielęgniarskiej w Murcji znalazłam artykuł zatytułowany „Ostatni ATS i nowi DUE”.

 

Pod zdjęciem grupy ludzi w wieku przedemerytalnym (ok. 60-70 lat) umieszczono tekst, z którego możemy się dowiedzieć, że uzyskanie tytułu licencjata pielęgniarstwa odbyło się w czasie 200-godzinnego kursu!

 

Wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi. Pielęgniarze i pielęgniarki cieszą się nowymi dyplomami, a system ochrony zdrowia cieszy się nową dobrze wykształconą kadrą. Artykuł kończy się słowami:

 

„Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy mogli poinformować, że wszyscy już niedługo staną się magistrami pielęgniarstwa”, co jest nawiązaniem do planów wprowadzenia czteroletnich studiów magisterskich.
 

W Polsce dokształcenie nas, „gamoni pielęgniarstwa”, do licencjata pielęgniarstwa po skróceniu trwa od roku do dwóch lat.

 

Studia pomostowe pogardliwie nazywane „pomostówkami” lub „szkółkami niedzielnymi” do najtańszych nie należą, a ponadto tworzą w naszym środowisku sztuczną hierarchię.

 

Towarzyszy temu jeszcze straszenie utratą prawa wykonywania zawodu, które dementowane co jakiś czas powraca i wywołuje jeszcze większe zamieszanie.

 

Z mojego ulubionego źródła informacji, jakim jest internet i pielęgniarskie fora, możemy się dowiedzieć, że nasze środowisko jest przepełnione jakąś bezinteresowną zawiścią nie wiadomo o co.

 

Licytowanie się, kto skończył lepszą uczelnię, kto ile lat musiał studiować i kto lepszą „dostał szkołę”, jest zjawiskiem nagminnym. Przecież wykonujemy tę samą pracę za te same pieniądze!

 

Studia z dbałości o wizerunek
Bardzo poruszył mnie list początkującej pielęgniarki w styczniowym numerze MPiP.

 

Dziewczyna pisze o swoich starszych koleżankach, które doprowadzają ją do łez i do momentu, w którym żałuje, że wybrała ten zawód. Choć nie pierwszy raz słyszę o takiej sytuacji, to mam nadzieję, że to jednak rzadkość.

 

Dla mnie móc wprowadzać młodą pielęgniarkę w środowisko, być dla niej wzorem do naśladowania, móc przekazywać wiedzę i umiejętności praktyczne byłoby ogromną satysfakcją i dopełnieniem moich osiągnięć zawodowych.

 

Nigdy pielęgniarka nie będzie członkiem zespołu interdyscyplinarnego, nigdy nie będzie partnerem dla lekarza, jeśli my, pielęgniarki, nie potrafimy być partnerami dla siebie.
 

Dla lekarzy jak do tej pory nie jesteśmy. Jesteśmy tylko wykonawcami ich zleceń. Nie doczekamy się szacunku od pacjenta czy współpracowników, jeśli sami do siebie nie będziemy mieć szacunku.

 

Zazdrościmy lekarzom silnego lobby, a sami sobie bałaganimy we własnym gnieździe (żeby nie powiedzieć inaczej). Lekarze też mają swoje problemy, ale te problemy nigdy nie wychodzą poza pokój lekarski.

 

Ile razy słyszy się opinię biegłego lekarza: „doktor Iksiński nie popełnił błędu w sztuce lekarskiej”. Jeśli pielęgniarka popełni błąd, zjedzą ją koleżanki z oddziału, zostanie publicznie obrzucona błotem i ukarana.
 

Gdy coś złego dzieje się w środowisku pielęgniarskim, wie o tym cała Polska. Przykładem chociażby fikcyjne praktyki w ramach studiów pomostowych.

 

Myślę, że w programie studiów przedmiot „etyka zawodu” należałoby poszerzyć o zajęcia uświadamiające pielęgniarkom, jak ważna jest dbałość o wizerunek całej naszej grupy zawodowej.

 

I co jakiś czas wypadałoby odświeżyć sobie w pamięci słowa przyrzeczenia: „strzec godności zawodu pielęgniarki i niczym go nie splamić, a do koleżanek i kolegów odnosić się z należną im życzliwością…”
 

Renata Smela, Totana

Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



Komentarze

półożna

Chcę pracować jako pielęgniarka -mając wykształcenie mgr położnictwa,ciekawa jestem czy byłoby to możliwe za granicom naszego państwa.

IMG_5949

IMG_5949

Data: 28.07.2010

Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.