|
|
|
Nursing.com.pl - Wirtualny magazyn pielęgniarki i położnej |
|
|
|
|||
![]() |
Wszystko co piękne, bywa bardzo kruche
W sobotę 10 kwietnia o 9.00 otworzyłam szeroko balkon, popatrzyłam na moje petunie i frezje, nacieszyłam oczy błękitnym jak niezapominajki niebem nad Totaną i pomyślałam: jaki ten świat piękny! Zadzwoniła Ania z Majorki, rozmawiałyśmy prawie godzinę.
Za pół godziny Ania znów dzwoni i pyta, czy mam włączoną telewizję…Włączyłam, zobaczyłam i natychmiast zaczęłam szlochać. Teraz pomyślałam: jakie to życie kruche!
Mąż znający moje skłonności do wzruszeń, wyjrzał z kuchni i z pobłażaniem w głosie zapytał, co się stało. Za chwilę płakał razem ze mną. Siedzieliśmy przed telewizorem jak zaczarowani, nie mogąc wydobyć słowa.
Reakcja Hiszpanów taka jak na całym świecie: ogromny szok, współczucie, na każdym kanale TV bardzo wiele informacji na temat katastrofy, na temat Polski, Katynia.
Przez pierwsze dwa dni wszystkie serwisy informacyjne zaczynały się od tej samej wiadomości. W niedzielę w kościołach spontanicznie odprawiano msze w intencji tragicznie zmarłych.
Taka msza odbyła się też w Murcii. O uroczystej mszy w Palma de Mallorca, która odbyła się 13 kwietnia, opowiadała mi dziś Ania. Na najbliższe dni planuje się kolejne nabożeństwa w kościołach i katedrach całej Hiszpanii.
Ludzi opłakujemy, nie polityków
Często usiłując zgadnąć, typują: Cracovia, bo to jedyne miasto polskie, o którym słyszeli dzięki pontyfikatowi Jana Pawła II.
Zawsze byli i są bardziej zainteresowani problemami Ameryki Południowej, a historia Europy dla wielu Hiszpanów kończy się na wojnie domowej 1936–1939 i dyktaturze gen. Franco.
Nie chcę niczego generalizować, bo znałam również człowieka, który mimo braku wykształcenia wiedział bardzo dużo na temat II wojny światowej i bohaterstwa Polaków.
Myślę, że po katastrofie pod Smoleńskiem to się trochę zmieni. Nie tylko Hiszpanie, ale cały świat w bardzo smutnych okolicznościach dowiedział się prawdy o Zbrodni Katyńskiej.
Zwykli ludzie zapamiętają przynajmniej nazwy Varsovia i Katyń, które w ostatnich dniach były na ustach wszystkich hiszpańskich dziennikarzy i wielu znanych osobistości.
Wśród moich znajomych spotkałam się z różnymi reakcjami. Jedna z koleżanek oglądając wiadomości, natychmiast do mnie zadzwoniła bardzo poruszona, z wyrazami współczucia.
Inna, której powiedziałam, że spieszę się do domu oglądać telewizję „bo Pani Prezydentowa wraca do kraju”, zapytała ze zdziwieniem w oczach, dlaczego to dla mnie takie ważne
Wyjeżdżała gdzieś? Na stronach internetowych aż gorąco od opinii i komentarzy. Jest mnóstwo wyrazów współczucia dla całego narodu polskiego.
Ale spotykam się również z komentarzami ludzi, którzy chyba nie zastanawiają się nad tym, co mówią, i złorzecząc hiszpańskiemu rządowi, żałują, że to nie premier Zapatero leciał tym samolotem!
Różne też są reakcje naszych rodaków. Nie znamy ich tu wielu, ale widzę, że właściwie tylko moja rodzina tak bardzo to przeżyła.
Kolega mojego męża z pracy, Polak, widząc czarną wstążkę na antenie jego ciężarówki, skomentował to dość złośliwie.
Kilku innych kolegów, Hiszpanów, prezentowało podobne reakcje i komentarze na temat hiszpańskich polityków. I nie pomagają argumenty, że ludzi opłakujemy, a nie polityków.
Pomnik w Gibraltarze
Przebiedowałyśmy z mamą wiele lat w socjalistycznym kraju, w którym nawet nie wolno było mówić o Katyniu, a wojna polsko-bolszewicka nie zasługiwała na wzmiankę w podręczniku historii.
Kiedy mama opowiadała mi o dziadku, który jako 17-letni chłopak poszedł na ochotnika na wojnę w 1920 r., nie potrafiłam nawet uzmysłowić sobie, o jaką wojnę chodzi.
Teraz dopiero uzupełniam wiadomości z historii, tej prawdziwej i jedynej. I cieszę się, że krok po kroku jest ona prostowana i odtajniana.
Jest takie piękne miejsce na Ziemi, moje miejsce, do którego wracam, kiedy tylko jest to możliwe – Gibraltar, koniec Europy.
Najpiękniejszy widok, jaki w życiu widziały moje oczy to Cieśnina Gibraltarska w dole, bieluteńkie żaglówki na tle szmaragdowych wód Morza Śródziemnego i Oceanu Atlantyckiego i afrykańskie góry Atlas po drugiej stronie.
To w tym przepięknym miejscu zginął generał Sikorski w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach.
Nasza ostatnia wizyta w Gibraltarze zaowocowała odnalezieniem pomnika upamiętniającego katastrofę, która zmieniła bieg historii. Byliśmy niestety trochę zaskoczeni jego lokalizacją.
Pomnik – oryginalne śmigło samolotu, który rozbił się 4 lipca 1943 r., znajduje się w mało reprezentacyjnej części, wśród magazynów, hangarów, nieopodal wysypiska śmieci.
Dobrze, że mój dziadek tego nie widzi.
Z opowiadań mamy wiem, że dziadek płakał jak dziecko po śmierci generała Sikorskiego, tak jak ja płaczę dzisiaj po katastrofie pod Smoleńskiem, chociaż jestem tu i teraz, a życie toczy się dalej.
Ze smutkiem i zażenowaniem czytam dzisiejsze tytuły w hiszpańskich gazetach i na stronach internetowych: „Decyzja o miejscu spoczynku szokuje Polaków”, „Kaczyński nie był królem”, „Pogrzeb dzieli Polaków”…
Cały świat patrzył na nas z podziwem i współczuciem, a dziś złośliwe komentarze, konsternacja i niesmak.
Z wielkimi obawami czekam, co będzie dalej, i w tym momencie moja żałoba jakby przygasła. Po chwili zadumy i patriotycznych uniesień wracamy do rzeczywistości.
Renata Smela KomentarzeBądź pierwszym komentującym ten materiał. |
|
||||||
|
||||||||
| UNIA EUROPEJSKA Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. ![]() |
||||||||