szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 10.01.2011

W najnowszym numerze
W najnowszym numerze
REKLAMA
szukaj

Zawód, do którego niezbędne jest powołanie

Z Hanną Paszko, byłą przewodniczącą Komisji Etyki przy Naczelnej Radzie Pielęgniarek i Położnych oraz przewodniczącą Naczelnego Sądu Pielęgniarek i Położnych III kadencji, rozmawia Ewa Sawicka.

 

Zgodzi się Pani z często ostatnio padającym w środowisku zdaniem, że „pielęgniarka to taki sam zawód, jak każdy inny”? Czy są jakieś szczególne predyspozycje niezbędne do jego wykonywania?

 

Nikt dzisiaj nie bada, czy kandydatka (kandydat) ma odpowiednie predyspozycje, czy jest uczciwym człowiekiem, czy lubi ludzi. Na uczelnie kształcące pielęgniarski i położne przyjmowany jest każdy, kto wykazuje taką wolę. Zdarza się, że podejmuje kształcenie przez przypadek, a potem, w zetknięciu z codzienną rzeczywistością, doznaje szoku. Bezpośredni kontakt z cudzym cierpieniem, śmiercią często przerasta możliwości kogoś takiego. Jeśli pielęgniarka bez odpowiednich predyspozycji jednak pozostaje w zawodzie, trudno oczekiwać, że będzie dbać o jego etos, stosować etykietę pielęgniarską.


Nie zawsze tak było. Przedwojenna Warszawska Szkoła Pielęgniarstwa (obok równie zasłużonej w Krakowie) była szkołą elitarną i nie było łatwo zostać jej uczennicą. Kandydatka starająca się o przyjęcie musiała przedłożyć opinię z parafii oraz poręczenie od osoby, która zajmowała wysoką pozycję w ówczesnej hierarchii społecznej. Badano także, czy ma dobry charakter. Absolwentki tej szkoły w swoich wspomnieniach podkreślały, że w wyborze zawodu pielęgniarki kierowały się możliwością pielęgnowania w sobie ideałów humanizmu i miłości bliźniego.

 

Chętnie dostosowywały się do szkolnej dyscypliny i przestrzegały zasad ujętych w specjalnym kodeksie. Kodeks ten wymagał postępowania, które streszcza hasło: wiedza, wiara, służba, ojczyzna. Od pielęgniarki wymagano wiedzy, gotowości do poświęcenia, skromności i schludności (do pracy wkładała przepisowy uniform). Pielęgniarstwo było już wówczas zawodem zaufania publicznego (jak zresztą i dziś), co przedwojenne pielęgniarki na co dzień potwierdzały swoją postawą.

 

Pani kończyła powojenne liceum pielęgniarskie, szkołę, do której trafiało się w bardzo młodym wieku – 15 lat. Czy będąc tak młodą osobą, można z całą pewnością wiedzieć, że praca pielęgniarki jest trafnym wyborem?


Jestem nieustannie wdzięczna losowi za wszystko, co otrzymałam dzięki nauce w Liceum Medycznym w Częstochowie. To była niezwykła szkoła, niezwykli nauczyciele (mimo historycznie trudnych czasów) i niezwykłe koleżeńskie związki! Nauczyciele rozbudzali w nas nie tyko zawodowe powołanie, ale również ciekawość świata, kształtowali  humanistyczne postawy. A my same? Byłyśmy zafascynowane człowiekiem, pracą z nim, zafascynowane wszystkim, co dawało nadzieję na rozwój własny i zawodowy.

 

Podczas rozdania dyplomów jeden z nauczycieli powiedział o całym naszym roczniku, że byłyśmy „jak dobry zaczyn na bardzo dobry chleb”!
Wicedyrektorka, serdeczny opiekun młodzieży, dbała – dość rygorystycznie trzeba przyznać – o nasze zdrowie, a przy tym wpajała tę dbałość jako filozofię życia. Kto wie? Może to dzięki takiemu i podobnym działaniom wychowawczym byłyśmy radosne, twórczo aktywne, rozważne. W naszych młodych głowach utrwaliła zasady, będące zawodowymi drogowskazami; wiele pamiętam do dziś, na przykład: „Aby w drugim człowieku dostrzegać chorobę i niepokojące objawy, samemu trzeba być zdrowym”.

 

Już wtedy, odbierając dyplom, była Pani przekonana, że bycie pielęgniarką wymaga bardzo etycznej postawy?


Tak. Z perspektywy ponad 30 lat pracy w zawodzie mogę powiedzieć, że otrzymałam solidne przygotowanie do zawodu. Nie tylko czysto zawodowe, bo jak wiadomo, wiedza medyczna się zmienia i jednym z obowiązków każdej pielęgniarki i położnej jest nieustanne doskonalenie się w tym względzie, ale przede wszystkim wyszłam z wiedzą, jak powinnam wykonywać ten zawód. W jaki sposób podchodzić do pacjenta, jakie cechy charakteru w sobie rozwijać, a które starać się wyciszać, by w nie zawsze łatwym kontakcie z człowiekiem chorym i cierpiącym, a więc nie do końca odpowiedzialnym za to, jak się zachowuje, być tą, która przynosi ulgę.

 

Od lat propaguje Pani tę postawę otwartości na pacjenta wśród koleżanek. Pani dorobek jest naprawdę imponujący: liczne artykuły, książka „Dobroć mieszka w sercu“, referaty wygłaszane na wielu konferencjach,  działalność w sądzie koleżeńskim, długo mogłabym jeszcze wymieniać...
Bez przesady. W miarę możliwości staram się służyć innym swoją wiedzą i doświadczeniem. Uważam, że potrzebny jest nam wspólny namysł nad tym, w jaki sposób utrzymać wysokie standardy, jakie – chciałabym to z całą mocą podkreślić – większość koleżanek i kolegów spełnia.

 

Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że większość pielęgniarek i położnych zna i respektuje prawa pacjenta na czele z prawem do poszanowania godności osobistej i intymności. Zdarzają się jednak wśród nas takie osoby, które nie doceniają sfery moralnej i duchowej pacjenta, a przez to poniżają jego człowieczeństwo. To świadczy o niedostatku wiedzy z zakresu etyki zawodowej. Postawy i zachowania adeptów sztuki pielęgniarskiej i położniczej kształtują szkoły medyczne, a później zakłady pracy. Może niewystarczająco, skoro od kilku już lat rozważa się potrzebę rozszerzenia problematyki etycznej w programie kształcenia zawodowego pielęgniarek i położnych. 

 

Gdyby to Pani miała wpływ na program takich zajęć, na jakie zagadnienia zwróciłaby Pani szczególną uwagę?


Wobec wielu zagrożeń dla godności człowieka, wielokrotnie ujawniających się w relacji pielęgniarka – pacjent, podstawową zasadą powinna być norma personalistyczna. Jej istota sprowadza się do poszanowania człowieka z uwagi na to, że jest tym, kim jest. Wszyscy ludzie są sobie równi, ponieważ mają rozum i są świadomi swej godności.


Tymczasem w opinii pacjentów pewne zachowania personelu medycznego naruszają ich godność osobistą i narażają na dodatkowy stres. Jest to np. zwracanie im uwagi w sposób głośny i niegrzeczny, zbieranie wywiadu pielęgniarskiego (położniczego) w obecności innych, zwracanie się do nich: „ty”, „dziadku”, „babko” lub bezosobowo, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych, zwłaszcza tych z obnażaniem ciała, w obecności osób trzecich i bez parawanów, nieuwzględnianie próśb i życzeń, utożsamianie ich z ich chorym organem: „ta nerka”, „ta amputowana pierś”, „ten żołądek”, „ten ca”, rozpowszechnianie prywatnych informacji uzyskanych od pacjenta, rutynowe wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych bez zwracania uwagi na to, jak pacjent je znosi, albo bez uzyskania zgody, brak reakcji na bezradność człowieka cierpiącego, wykonywanie zabiegów z wyrazem obrzydzenia na twarzy.

 

Nie sądzi Pani, że takim postawom winny jest raczej brak, jak się dawniej mówiło „kindersztuby“, czyli grzecznego odnoszenia się do innych, niż brak empatii?


Ależ jedno łączy się z drugim! Etyka nie jest zbiorem prawideł, po które sięgamy od święta. To postawa, którą ujawniamy w każdym działaniu. A etykieta, czyli owo dobre wychowanie, to forma w jakiej je stosujemy. Lesław Niebrój w artykule pt. Pielęgniarstwo vs. powołanie, napisał: „Ani wiedza, ani sama moralność nie warunkują przemiany zawodu w powołanie! Trzeba współistnienia ich obu. Niezwykle ważne znaczenie ma także kwestia etykiety. Etykiety, która dla profesji związanych z ochroną zdrowia ma sama w sobie istotny walor etyczny i estetyczny”. Jako konsekwencję wskazał potrzebę podjęcia studiów, których tematem byłaby „etykieta pielęgniarska”.


Zgadza się Pani z tą diagnozą?


To bliska mi postawa, choć często powtarzam, że właściwe zachowanie wobec pacjentów, a także koleżanek w pracy jest zapisane w naszym Kodeksie etyki zawodowej polskich pielęgniarek i położnych. Wystarczy wnikliwie go przestudiować i zadać sobie pytanie, na ile stosujemy się w codziennej pracy do jego zaleceń. Naprawdę warto – mimo zabiegania, braku czasu, trosk życia codziennego – regularnie zdawać sobie pytania o to:


Czy cenimy i szanujemy swój zawód?
Czy chronimy jego godność i otaczamy szacunkiem historię i tradycję zawodu?
Czy postępujemy tak, aby swoją postawą życiową budzić szacunek i zaufanie?
Czy powstrzymujemy się od działań, które mogłyby spowodować złą opinię o zawodzie?
Czy dbamy o pozytywny wizerunek zawodu?


Szczere odpowiedzi pokażą, czy uprawiany zawód przyczynia się do naszej samorealizacji, a także jaką rolę wyznaczamy sobie w grupie zawodowej, do której należymy.

 

To bardzo szczytne cele, ale jak je przełożyć na praktykę?


Pytając siebie o konkrety – czy i w jakim zakresie np. uczestniczymy w działalności krajowych i międzynarodowych organizacji pielęgniarskich, położniczych, włączamy się w miarę swoich możliwości w rozwój badań naukowych, upowszechniamy osiągnięcia zawodowe przez wystąpienia i publikacje, solidarnie wspieramy działalność swojego samorządu.

 

A w przypadku osób z małym doświadczeniem – czy rozwijam swoją wiedzę, czytając publikacje poświęcone tym zagadnieniom, interesuję się tym, co aktualnie zajmuje środowisko, podnoszę kwalifikacje, ale też pracuję nad rozwojem umiejętności prawidłowej komunikacji z ludźmi, nad tym, czy w sytuacjach stresujących potrafię zapanować nad własną frustracją i zniecierpliwieniem, powstrzymać się przed słowem lub gestem, który może sprawić przykrość, a nawet ból.
Pacjentowi „wolno“ być niegrzecznym, pielęgniarce nie.

 

Pacjentowi wolno, gdyż jego gniew jest najczęściej gniewem chorobowym i pielęgniarka powinna umieć się dystansować od takich zachowań chorego, równocześnie pamiętając o bezpieczeństwie chorego i własnym.
A przecież jesteśmy tylko ludźmi, nam również czasem nerwy puszczają. Warto mieć tego świadomość i pracować nad tym, by takich sytuacji było jak najmniej. Pomaga w tym właśnie refleksja, w jakim stopniu nasze zachowanie jest zgodne z zasadami etyki wykonywanego zawodu. W ten sposób otrzymamy jasną odpowiedź, na ile utożsamiamy się z zawodem.

 

Często robi Pani taki zawodowy rachunek sumienia?


Dla mnie „rachunek sumienia pielęgniarki” (czyli zawodowy) kojarzy się jednoznacznie i wprost z Hanną Chrzanowską (fragment Rachunku sumienia dla pielęgniarki, zamiszczony w majowym numerze Magazynu Pielęgniarki i Położnej znajdziecie w temacie miesiąca "Co wiemy o Samorządzie" ). Tą samą, która jest przygotowywana do wyniesienia na ołtarze. Sama nie jestem już czynna zawodowo, co nie znaczy, że odsunęłam się od działań na rzecz innych.

 

Wolontaryjnie działam w Śląskim Stowarzyszeniu Alzheimerowskim oraz w istniejącym przy mojej macierzystej parafii Klubie Pomocy Koleżeńskiej „Praca“. Uczestniczę też, o ile jest to możliwe, w konferencjach i spotkaniach dotyczących etyki naszego zawodu. Bywam też proszona o przygotowanie tekstów na ten temat przez konkretne ośrodki lecznicze, przede wszystkim z terenu Śląska. Zawsze chętnie w miarę swoich sił i możliwości wspieram  wszelkie inicjatywy poprawiające etykę naszej pracy, bo w obecnej, nastawionej konkurencyjnie rzeczywistości bywa z tym różnie.

 

Dużo mówimy o kształtowaniu etycznych postaw.  Jakie, Pani zdaniem, zadania powinny sobie stawiać osoby zajmujące się kształceniem lub kierowaniem tymi, którzy są na początku zawodowej drogi?


Mogę tylko doradzać, dzieląc się własnymi przemyśleniami.  Myślę, że zawsze warto się zastanawiać, czy jeśli nauczam zawodu lub pełnię obowiązki kierownicze – to czy mam poczucie odpowiedzialności za rozwój zawodowy i naukowy swoich uczniów i podwładnych, przekazuję słuchaczom zasady etyki zawodowej, czuwam nad adaptacją zawodową młodzieży, dzielę się swoim doświadczeniem zawodowym z młodszymi koleżankami i kolegami? I szukać odpowiedzi na najważniejsze, bo wpływające na wszystkie pozostałe, pytanie o to, czy cały czas jestem świadoma, że moim moralnym obowiązkiem jest kształtowanie poczucia odpowiedzialności za wykonywaną pracę.


To bardzo wysokie wymagania, domyślam się, że nie  zawsze udaje się je zrealizować w stu procentach. Jak sobie Pani radzi w chwilach zwątpień?


Pomaga mi wiara w Boga, wiara w dobroć ludzką oraz poezja i literatura. Ta czytana, ale też ta, którą sama piszę. Poezja i literatura były i nadal są dla mnie drogami prowadzącymi do dobra i piękna. W każdym człowieku jest wiele dobra i jeszcze więcej piękna, w tym chorującym również. Pielęgniarstwo ze swoją humanistyczną ramą ma wiele wspólnego z poezją, tak jak ona wymaga czytania między słowami.

 

Rozważaniom na ten temat poświęciłam książkę „Dobroć mieszka w sercu”. Nie ukrywam, że wielką inspiracją dla mnie jest też nauczanie naszego papieża Jana Pawła II. Jego słowa skierowane do pracowników medycznych „powinniście wiedzieć, że jesteście współpracownikami Boga, który w Jezusie objawił się jako lekarz duszy i ciała” są dla mnie bardzo ważnym drogowskazem. Każą pamiętać o różnicy, jaka jest między pracą, którą chcę wykonywać, a taką, którą muszę, np. z powodów finansowych. W tym zawodzie niesłychanie ważne jest żeby, niezależnie od wszelkich zewnętrznych okoliczności, chcieć ją wykonywać.
 

Źródło: Magazyn Pielęgniarki i Położnej Nr 3/2011
Autor: wywiad Ewy Sawickiej z Hanną Paszko
Data dodania: 2011-10-09 19:19:19
Data modyfikacji: 2019-11-19 20:32:23
Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



REKLAMA
 
 
ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.