szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 10.01.2011

W najnowszym numerze
W najnowszym numerze
REKLAMA
szukaj

Prawdy i mity

Jeszcze pracując w Polsce słyszałam, tak jak wiele moich koleżanek pielęgniarek, różne opowieści o pracy za granicą. Niektóre sprawiały, że się zastanawiałam, czy gra jest warta przysłowiowej świeczki.  

 

Pracuję w Irlandii Pn. od ponad 1,5 roku i wiem, że nie jest tak źle. Ale i tu łatwo jest o pomyłki i różne ludzkie błędy, za które ponosi się odpowiedzialność. Żeby ich uniknąć, warto wiedzieć parę rzeczy.   Czy pielęgniarki za granicą są bardziej samodzielne? To bardzo szeroki temat, trudno odpowiedzieć jednoznacznie.

 

Na pewno w Wielkiej Brytanii praca pielęgniarek jest inaczej zorganizowana. Przede wszystkim na oddziale nie ma lekarza, co ma określone implikacje. W ciągu dnia jest wielu konsultantów; każdy ma pacjentów na różnych oddziałach.

 

Na moim oddziale bywa dziesięciu pacjentów i każdy znajduje się pod opieką innego konsultanta (lekarza prowadzącego). W szpitalu są interniści i reumatolodzy, którzy przepisują naszym pacjentom leki na podstawie karty od lekarza pierwszego kontaktu.

 

Najtrudniej jest w nocy, kiedy zostaje tylko dwóch lekarzy na cały szpital – a trzeba wiedzieć, że składa się on z wielu budynków i oddziałów, i z mojego oddziału do najbardziej odległego idzie się szybkim krokiem około 10 minut.

 

W nocy jest na dyżurze pielęgniarka koordynująca, która ma duże uprawnienia i często podejmuje decyzje przed przybyciem lekarza. Na początku świadomość braku lekarza na oddziale była dla mnie stresująca, ale szybko się przyzwyczaiłam.

 

Nigdy się nie zdarza, że na oddziale zostaje jedna pielęgniarka, nawet gdy dyżur jest spokojny. Tak więc gdy zaczyna się coś dziać, jedna pielęgniarka zajmuje się pacjentem, a druga kontaktuje się z lekarzem.  

 

Czy pielęgniarki mogą pobierać krew? Pielęgniarki w Wielkiej Brytanii i Irlandii teoretycznie nie pobierają krwi i nie zakładają wenflonów. W praktyce – oczywiście robią to. Czasem zdarza się, że krwi nie uda się pobrać za pierwszym razem, wtedy próbuje się drugi i kolejny raz.

 

Jeśli pacjent ma „trudne” żyły, zawsze można poprosić o pomoc lekarza. Na moim oddziale jest to częsta praktyka. Pacjent, który zwykle ma problemy z pobraniami, może od razu poprosić lekarza o pobranie krwi czy założenie wkłucia.

 

Z moich obserwacji wynika, że wiele pielęgniarek nie ma zbyt dużej praktyki w pobieraniu krwi i np. na moim oddziale te najtrudniejsze przypadki są zwykle zostawiane dla pielęgniarek z Indii i...dla mnie. Zdarza się oczywiście, że pacjent po pobraniu ma siniaki, ale nie widziałam, aby się skarżył, że to wina pielęgniarki.

 

Wydaje mi się, że pacjenci są bardziej wyrozumiali niż w Polsce. Obserwowałam kiedyś, jak moja oddziałowa pytała pacjenta z popobraniowymi siniakami, kto pobierał krew, ale pacjent zapewnił, że zawsze tak ma i nie jest to wina pielęgniarki.  

 

Co z podawaniem basenów i sprzątaniem? Nie jest prawdą, że pielęgniarki tego nie robią. Często popołudniami i w nocy nie ma na oddziale asystentów pielęgniarskich (care assistant) czy osób sprzątających, wtedy wszystko musimy robić same.

 

Na moim oddziale, nawet jeśli jest care assistant, wykonujemy wiele prac wspólnie lub same myjemy pacjentów, pomagamy w rozkładaniu posiłków, myjemy łóżka, pakujemy pościel do wywozu do pralni itd.

 

Moja oddziałowa często podkreśla, aby nie zostawiać nic na później i że trzeba współpracować. Niestety nie zawsze działa to w dwie strony i zdarza się, że pracujemy za siebie i asystentów.  

 

Kursy kompetencyjne. Na wiele pielęgniarskich procedur trzeba mieć ukończony kurs – tak. To jest prawda i przestrzega się tego bardzo rygorystycznie. Do takich zastrzeżonych procedur należą wkłucia dożylne, podawanie leków do wkłuć centralnych, zakładanie sond żołądkowych, cewnikowanie mężczyzn, pobieranie krwi.

 

Są wyjątki, pisałam o tym wyżej. Kiedy moja oddziałowa zorientowała się, że mam kilkanaście lat doświadczenia w zawodzie i w pobieraniu krwi, po praktycznym sprawdzeniu moich umiejętności pozwoliła mi na pobrania.

 

Za wykonywanie tych procedur bez ukończonego kursu grozi odebranie prawa wykonywania zawodu nawet na 18 miesięcy. Jeśli zaś popełni się błąd, którego skutkiem jest ubytek zdrowia lub utrata życia pacjenta, konsekwencje mogą być o wiele poważniejsze.

 

Podstawową zasadą pracy pielęgniarek w Wielkiej Brytanii jest przestrzeganie reguł i procedur obowiązujących w danym miejscu pracy; każde działanie niezgodne z tymi procedurami może mieć konsekwencje.

 

Jeśli chodzi o drobne sprawy, wyciąganie konsekwencji zależy w dużej mierze od oddziałowej czy przełożonej. Na moim oddziale pielęgniarka jest zazwyczaj wzywana do oddziałowej na rozmowę w cztery oczy. Koleżanka, popełniająca ciągle te same błędy i niedopatrzenia, po okresie próbnym nie dostała stałego kontraktu, ale następny na okres próbny...

 

Mam wrażenie, że oddziałowa jest osobą bardzo wyrozumiałą i ostatnią rzeczą, jakiej by chciała, jest odbieranie komuś PIN-u (prawa wykonywania zawodu).  

 

W Wielkiej Brytanii jest dużo pracy dla pielęgniarek. Nie jest to takie jednoznaczne. Są wolne miejsca w szpitalach i domach opieki, i innych placówkach, nie oznacza to jednak, że łatwo tę pracę otrzymać.

 

Duże placówki medyczne uzupełniają bieżące braki personelu, zatrudniając pielęgniarki z agencji, a nabór „na stałe” jest prowadzony w sformalizowany sposób. Posłużę się własnym przykładem: przez prawie pół roku pracowałam jako pielęgniarka z agencji na tym samym oddziale.

 

Kiedy szpital ogłosił nabór (ogłoszenie o przyjęciach do pracy w lokalnej prasie i internecie), moja oddziałowa zaproponowała, żebym złożyła papiery. Chociaż znała mnie i chciała, żebym nadal u niej pracowała, musiałam przejść całą procedurę: weryfikacja CV, rozmowa wstępna, badania, sprawdzanie na policji itp.

 

Zdecydowanie nieprawdą jest, że Europa Zachodnia czeka na polskie pielęgniarki, jak to można czasem wywnioskować z doniesień w mediach. Europa owszem czeka, ale na pielęgniarki z dobrą znajomością języka danego kraju, z dużym doświadczeniem i gotowością do najcięższej pracy.  

 

Praca jest dobrze płatna. W Wielkiej Brytanii polska pielęgniarka rejestruje się tak samo jak pielęgniarki brytyjskie prosto po szkole – i taka jest nasza pozycja wyjściowa. Doświadczenia są mile widziane, ale nie muszą się przekładać na zarobki.

 

Najlepiej opłacane są stanowiska samodzielnych pielęgniarek mających duże uprawnienia – które ukończyły rozliczne kursy w swojej dziedzinie oraz mają wiele lat doświadczenia w jednej specjalizacji. Podstawowa pensja pielęgniarki w państwowej służbie zdrowia to około 20 tys. funtów brutto rocznie.

 

Pielęgniarki brytyjskie narzekają, że to bardzo mało, ale za tę pensję można się spokojnie utrzymać i żyć na dobrym poziomie (oczywiście bez wielkich ekstrawagancji). Więcej pieniędzy można zarobić, pracując dla agencji, ale to z kolei nie daje gwarancji wypracowania takiej liczby godzin, żeby „wyjść na swoje”. Nigdy nie wie się z góry, kiedy wypadnie następny dyżur.  

 

Co to znaczy pracować dla agencji? Agencje pielęgniarskie to coś nowego dla Polek, ponieważ nie ma u nas odpowiednika takiego zatrudnienia*. Praca dla agencji wymaga gotowości do pracy w każdej chwili, kiedy do agencji wpłyną zgłoszenia o wolnych dyżurach. Czasem wiadomo wcześniej, że gdzieś są braki, ale nie jest się pewnym w 100%, że będzie praca.

 

Ja pracowałam dla agencji przez 9 miesięcy i w tym czasie miałam „booking”, czyli stałą pracę na jednym oddziale (na oddziale brakowało pielęgniarek i poszukiwano kogoś na dłuższy czas). Zdarzało się, że oddział dawał mi 25-30 godzin zamiast gwarantowanych przez agencję 37,5 – wtedy dostawałam dodatkowe dyżury w innych miejscach.

 

Wyglądało to tak, że kilka godzin przed rozpoczęciem pracy dostawałam sms-a z adresem i nazwą oddziału; często nie wiedziałam, co to za oddział i co mnie tam czeka. Jest to trudne, gdy za każdym razem wchodzi się do nowego miejsca, gdzie nie ma czasu na zapoznanie się z rozkładem oddziału, stanem pacjentów itp.

 

Po prostu często trzeba improwizować. Dodatkowym utrudnieniem bywa niechęć pielęgniarek z oddziałów do pielęgniarek z agencji. Poza tym oddziały mają duże wymagania, ponieważ koszt zatrudnienia pielęgniarki z agencji jest bardzo wysoki (poza wynagrodzeniem pielęgniarki zawiera prowizję agencji).

 

W czasie pracy dla agencji zdarzały mi się dyżury na OIOM-ie i w domu opieki dla osób upośledzonych psychicznie... Ten okres był sporym wyzwaniem i kiedy go wspominam, czuję satysfakcję, że z większością sytuacji sobie poradziłam.  

 

Decyzję o wyjeździe każda z nas podejmuje samodzielnie, biorąc pod uwagę różne „za” i „przeciw”. Ale tak naprawdę jak długo nie spróbujemy swoich sił w nowym środowisku, tak długo nie będziemy mieć pojęcia, jak dokładnie wygląda praca za granicą.

 

Przeżycia każdej pielęgniarki odnoszą się do niej i do sytuacji, z którymi miała do czynienia. Prawdopodobnie moje wrażenia i doświadczenia są inne niż koleżanek pracujących w innych miejscach.  

 

Katarzyna Trzpiel

Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



Komentarze

UK

Fajny opis pracy pielęgniarki w UK. Ja studiuje obecnie Bachelor of Science in Nursing w Szwajcarii i nosze się zamiarem wyjazdu na kilka miesięcy do UK, żeby zebrać trochę doświadczenia i podszkolić język. Co do kompetencji pielęgniarki w Szwajcarii, to do jej normalnych czynności należy pobieranie krwi, pobieranie krwi tętniczej na gazometrie, cewnikowanie mężczyzn, przy zasadzie, ze jak za drugim razem nie uda mi się założyć cewnika, muszę wezwać urologa. Moich chirurgów z oddziału o pomoc nie mogę raczej prosić, bo jeśli chodzi o pobieranie krwi czy cewnikowanie, to mam większe doświadczenie od nich, bo oni tego praktycznie nie muszą nigdy robić.

REKLAMA
 
 
ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.